19 gier na imprezę (od planszówek po zabawy kreatywne)

Po paru godzinach domówki zaczyna wiać nudą. Wszyscy pogadali we wszelkich możliwych kombinacjach i już naprawdę nie ma o czym. Koleś z gitarą gra po raz szesnasty ten sam kawałek i właściwie każdy ma ochotę rzucić w niego kuflem, ale jednocześnie nikomu nie chce się tłumaczyć przed policją. Picie na umór nie wchodzi w grę, bo wszyscy są po trzydziestce i nie mają ochoty umierać po dwóch piwach przez trzy tygodnie.

I tutaj z odsieczą przychodzą zabawy, konkursy i gry towarzyskie. W tym tekście znajdziecie ich kilka (konkretnie 19-cie).

W niektóre z tych zabaw gram na imprezach regularnie. Inne wyszperałem w odmętach internetu, a ich testowanie mam jeszcze przed sobą.

Parę z nich to gry kreatywne i wymagające. A kilka cóż… Patrzmy na pozytywy. Są zabawne dzięki poziomowi stężonego debilizmu.

Sprawdźcie to!

Gry i zabawy – spis treści

  1. Dobble
  2. Tygrys! Tygrys! Tygrys!
  3. Gwiazda Skojarzeń
  4. Ciepło/Zimno
  5. Buzz!
  6. Czółko
  7. Domowa podróba Tabu
  8. Alias
  9. Loteryjka
  10. Najdziwniejszy teledysk
  11. Randka w Ciemno
  12. Niesamowite przygody i podróże barona Munhausena
  13. Kalambury z Januszem
  14. Imago
  15. Wymyśl swój słownik
  16. Tandetne nagłówki historyczne
  17. Dixit
  18. Taniec strusi
  19. Podrzuć ciasteczko

Dobble

Czasami ludzie przynoszą na domówkę planszówki w stylu “Terraformacji Marsa”. Tłumaczenie zasad trwa godzinę, dzięki czemu większość uczestników poczuje do gry nienawiść jeszcze przed jej rozpoczęciem.

I tutaj wkracza Dobble. Prosta ale oryginalna karcianka. Jak znajdziesz taki sam obrazek, zgarniasz kartę ze środka i jedziesz dalej.

Dobble jest grą znaną, lubianą i czasami nawet podrabianą. Wyszło już w wielu różnych wersjach, a PRZYKŁADOWE MOŻECIE KUPIĆ TUTAJ. Nie przejmujcie się nazwą kategorii – “Gry dziecięce”. Dorośli też w to grają.

Tygrys! Tygrys! Tygrys!

Japończycy są dziwnym narodem. Na tyle dziwnym, że mają wariant Papier, Kamień, Nożyce, w którym gra się całym ciałem.

To właśnie Tora!, Tora!, Tora! (jap. tora = tygrys).

Dwaj gracze stają po dwóch stronach ścianki, przepierzenia albo w ostateczności drzwi. Na trzy cztery wychodzą zza niej w jednej z trzech pozycji:

  • starej kobiety (przygarbiona, opiera się na kosturze)
  • samuraja (wyprostowany, rozkraczone z mieczem przed sobą)
  • tygrysa (na czworakach, machanie pazurami przedniej łapy mocno wskazane)

Zasady z kolei wyglądają następująco:

  • samuraj wygrywa z tygrysem
  • tygrys wygrywa ze starą kobietą
  • stara kobieta wygrywa z samurajem (Ta niedorzeczność jest tłumaczona tradycją. Gra została oparta na legendzie o starej kobiecie i samuraju.)

Gwiazda Skojarzeń

Ludzie czasami grają w skojarzenia na imprezach. Problem polega na tym, że w najpopularniejszej formie to właściwie nawet nie jest gra.

Zadaniem graczy jest przejście najkrótszą drogą pomiędzy dwoma niepowiązanymi słowami. “Żelazko – prasowanie – koszula -spodnie – Dupa!”

No i co z tego? TO NIE JEST GRA!

Zabawa nabiera jednak cech gry, kiedy dołożymy dodatkowe wyzwanie. Na przykład zaczniemy kojarzyć po gwieździe.

Wtedy sposób postępowania wygląda następująco:

  1. Wywalamy jedną osobę z pokoju.
  2. Ustalamy słowo startowe i końcowe tak, żeby ich nie słyszała.
  3. Osoba wywalona wraca do pokoju. Ustawiamy się dookoła niej w kółku.
  4. Próbujemy przejść od słowa A do słowa B.
  5. Osoba w centrum podaje co drugie skojarzenie.
  6. Gra kończy się, kiedy osoba w centrum wypowie drugie słowo, które zostało przez Was ustalone.

Wiem, wiem. Wydaje się zawiłe. Dlatego zamieszczam schemat.

Dajmy na to, że słowa, pomiędzy którymi musimy przejść to: “kryształ” i “pies.”. Gracz 1 kojarzy do krzyształu, ale tak, żeby ciągnąć w kierunku psa. Mówi “wazon”. W domyśle kolejny uczestnik mógłby powiedzieć “miska”. Niestety gracz w centrum nie wie, o co chodzi i mówi “kwiaty”. Kolejny “świadomy uczestnik” podaje słowo “trawa”. Rozumiecie?

Ciepło/Zimno

Ponownie wywalamy jedną osobę za drzwi.

Ustalamy, co ma zrobić. Konkretnie jaką czynność ma odegrać “pantomimicznie”.

Kiedy wraca, zaczyna robić cokolwiek. Pozostali dają informację zwrotną:

  • kiedy zbliża się do celu zadania CIEPŁO – oklaski
  • kiedy się od niego oddala ZIMNO -buczenie

Przykładowe zadania to: udawać małpę, stanąć na jednej nodze, zatańczyć tango.

P.S.1 Ten post zbiera zabawy dla dorosłych, ale starajcie się nie przeginać z zadaniami nacechowanymi seksualnie. Naprawdę nie każdy musi się czuć dobrze, kiedy będzie musiał odegrać posuwanie dywanu.

W teorii tak mógłbym wyglądać w trakcie realizowania zadań z tej gry. W praktyce to zdjęcie zostało wykonane w zupełnie innej sytuacji.

Buzz!

Tak, to jest gra na Playstation.

Ale jednocześnie bardzo dobrze sprawdza się na domówkach. Sprawdzałem.

Bierzemy tutaj udział w quizie i zaznaczamy odpowiedzi za pomocą specjalnych kontrolerów.

Rundy są zróżnicowane, pytania ciekawe a komentarze cyfrowego prowadzącego momentami nawet dowcipne.

Wadą gry jest to, że chyba nie została wydana w języku polskim. Trzeba nie tylko znać odpowiedzi, ale też zrozumieć pytania po angielsku.

BUZZA MOŻECIE KUPIĆ TUTAJ.

Czółko

Każde tego typu zestawienie musi zawierać jedną czy dwie oklepane gry. Ja postanowiłem dodać czółko.

Głównie po to, żeby mieć pretekst do zamieszczenia starego zdjęcia z Insta.

Zasady wytłumaczę, ale bardzo pobieżnie:

Każdy z uczestników dostaje na czoło kartkę z postacią. Co kolejkę może zadać jedno pytanie typu: Tak/Nie. Kto pierwszy zgadnie, kim jest, wygrywa.

Domowa podróba Tabu

Tabu to dosyć popularna gra. Polega na tłumaczeniu haseł przedstawionych na kartkach bez używania określonych słów (też podanych na kartkach).

Tak się składa, że mam dla Was wersję ulepszoną. Taką, której nie trzeba kupować (producenci gier mnie nienawidzą).

Żeby zacząć zabawę wystarczą kartka, długopis, nożyczki i czapka.

Tniemy kartki na wąskie paski. Każdy z uczestników zabawy na takich “tasiemkach” zapisuje postacie albo prawdziwe osoby (po mniej więcej dwadzieścia).

W trakcie samej rozgrywki jeden uczestnik musi wytłumaczyć drugiemu jak najwięcej haseł. Karteczki wyciągamy losowo z kapelusza, a runda trwa minutę.

Bardzo Ważne: Podczas tłumaczenia nie można wypowiadać wyrazów, które są zapisane na paskach.

Jeśli ktoś nie potrafi wytłumaczyć hasła, nie czyta go na głos, ale wrzuca z powrotem do kapelusza. W ten sposób powstaje tak zwana “mina”.

Rozgrywka toczy się według schematu poniżej:

To wszystko może na pierwszy rzut oka wydawać się skomplikowane, ale w rzeczywistości nie jest. Marek tłumaczy Pawłowi, później Paweł Asi. I tak dalej zgodnie z numeracją pól. W trakcie gry punkty zapisujemy tam, gdzie teraz są numery oznaczające następstwo kolejek. Po zakończeniu zliczamy punkty w pionie i poziomie, a następnie dokonujemy całościowego podliczenia dla każdego gracza.

Muszę przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych gier ever. W trakcie zabawy tworzy się osobny kod. Czasami kolejne hasła tłumaczymy za pomocą nawiązań do poprzednich.

Mocno też podtrzymuję zdanie, że gra bije na głowę kupne Tabu. Pojawiają się elementy personalizowane. Grając z fanami metalu, będziecie tłumaczyć, kim jest Taria Turunen a historycy pewnie dorzucą do miksu jakiegoś mało znanego księcia z czasów rozbicia dzielnicowego.

Na kartkach na bank zagoszczą też nazwiska waszych wspólnych znajomych.

Alias

Alias jest trochę podobny do gry powyżej. Jednocześnie powala różnorodnością.

Gramy w parach dobranych na stałe. Co runda pojawiają się nowe wyzwania.

Gracze muszą podawać skojarzenia, rymować, wymieniać rzeczowniki. Dosyć srogi trening dla umysłu, ale po pijaku też się da grać. Uwierzcie mi.

ALIASA KUPICIE TUTAJ.

Loteryjka

Ta zabawa jest równie szlachetna co głupia.

Podobno należała do ulubionych ‘party games’ Wisławy Szymborskiej. Poetka zapraszała do swojego domu profesorów, pisarzy i innych wielkich ludzi kultury. Przy herbatce ciągnięto losy. Każdy wygrywał. Na tym polega ta gra. Losujesz i dostajesz fant.

Znamienitości świata literatury i nauki otrzymywały koguciki z odpustu, figurynki i całkowicie zbędne flakoniki.

Ja osobiście nie przepadam za loteryjką, ale jedna z moich znajomych uważa, że nie ma lepszej zabawy na domówkę. Czasami motywuje uczestników, żeby przynieśli po jednej kiczowatej rzeczy na ryj. A następnie zarządza kolejnymi rundami ciągnięcia losów.

Ta gra ma swoje dobre i złe strony:

PLUSY: Można pozbyć się z domu niechcianych przedmiotów.

MINUSY: Za każdym razem przynosi się do domu inne niechciane przedmioty.

P.S. W sumie tą grę opisałem posiłkując się ciekawostką o Wiśce Szymborskiej. Jeśli macie ochotę na więcej tego typu contentu, możecie zajrzeć poniżej.

Najdziwniejszy teledysk

Tutaj pochwalę się niezbyt mądrą zabawą, którą z kolei ja bardzo lubię.

W trakcie imprezy włączamy laptopa albo telewizor z dostępem do Youtuba. Każdy uczestnik po kolei wybiera najgłupszy albo najdziwniejszy teledysk, jaki zna.

W ten sposób powstaje wariant niezobowiązującego Youtube Party. Klipy można oglądać kątem oka i jednocześnie rozmawiać.

To jest moja gra i zazwyczaj odnoszę w niej miażdżące zwycięstwo. Mało kto jest w stanie przebić hiciory w stylu “Dressed as Goblins”.

A jeśli macie ochotę na naprawdę leniwą imprezę, to po prostu możecie zacząć oglądać Youtuba. Na przykład mojego.

Randka w Ciemno

Randkę w Ciemno kojarzę przede wszystkim jako grę sceniczną. Zobaczyłem ją po raz pierwszy w “Whose Line Is It Anyway” i sam wielokrotnie brałem w niej udział.

Kiedy znajomi mi powiedzieli, że grają w to na domówkach, byłem dosyć mocno zaskoczony. Później jednak poprowadziłem randkę na weselu tych samych znajomych i cóż… Okazało się, że faktycznie sprawdza się ona jako party game (Zazwyczaj nie prowadzę wesele, ale to akurat był wyjątek. Poprosili me, żebym o północy zrobił cokolwiek, bo bali się, że wujkowie zainicjują tradycyjne oczepiny.)

Ale już stopuję z anegdotami i przechodzę do tłumaczenia zasad.

Najpierw wywalamy jedną osobę za drzwi. Ona będzie dziewczyną wybierającą w Randce. Musi sobie przygotować kilka pytań.

Pozostali uczestnicy (zazwyczaj trzej) są kandydatami. Gra jednak nie polega na tym, żeby znaleźć dla siebie drugą połówkę i pojechać z nią na wycieczkę swoich koszmarów (dwa tygodnie z osobą, którą widziało się raz. Sounds creepy!)

Ja to ten, który próbuje nieudolnie udawać głos Chewbacci.

Każdy kandydat dostaje charakterystykę. Zazwyczaj zrytą. W grę wchodzą rzeczy w stylu Papieża na wrotkach, Kaczyńskiego, który zmienił się w swojego kota czy całej obsady “Gwiezdnych Wojen”.

Uczestnicy odpowiadają na pytania dziewczyny wybierającej w taki sposób, aby sugerować jej, kim są. Ona z kolei ma zgadnąć jak najwięcej postaci.

Niesamowite przygody i podróże barona Munhausena

Baron Munhausen to bohater osiemnastowiecznej opowiastki o szlachcicu, który potwornie się przechwalał. Twierdzi, że ujeżdżał kulę armatnią w locie albo ustrzelił jelenia pestką wiśni pstrykniętą spomiędzy palców.

I na podstawie tej opowieści powstała gra. Wydano ją nawet w języku polskim ale wieki temu (przeszło dwadzieścia lat). Nakład raczej nie był duży, więc prawdopodobnie ciężko ją dostać.

Baron Munhausen w trakcie jednej ze swoich dosyć odjechanych przygód.

Na szczęście zasady są proste jako konstrukcja cepa. Każdy gracz wymyśla sobie postać.

Wszystkie postacie są szlachcicami i pieniaczami. Wchodzi w grę wybranie oziębłego brytyjskiego lorda, markiza-kobieciarza, okrutnego hrabiego z Transylwanii czy nawet nadmiernie skorego do bitki sarmaty z polskich kresów.

W rundzie danego uczestnika inny gracz się do niego zwraca i mówi: “Drogi lordzie, czy mógłbyś nam przypomnieć jak pokonałeś całą armię sułtana tureckiego za pomocą jedynie dwóch fig i miski hummusu?”

Zaczynasz przypominać. Opowiadasz. Pleciesz bzdury. Picie w trakcie jest wskazane (podręcznik do gry jasno zalecał).

I a propos książek, możecie zajrzeć do tekstu poniżej. Zbieram w nim zabawne tytuły (może któryś nada się na prezent).

Kalambury z Januszem

Żeby zagrać, nie musicie zapraszać na imprezę znajomego o imieniu Janusz. Ani takiego, który jest skąpy, staroświecki i jeździ passatem.

W tym wariancie kalamburów od Trefla pokazujecie hasła przy pomocy pompowanej lali. Płci męskiej. Bez otworów. O imieniu Janusz.

Ja nie miałem przyjemności, ale moi znajomi a i owszem grali. Według nich gra jest dziwna ale jednak ciekawa.

GRĘ Z GUMOWĄ LALKĄ MOŻECIE KUPIĆ TUTAJ.

Imago

Kreatywnie odświeżająca wariacja na temat kalamburów.

Na przezroczystych kartach mamy proste symbole. Ludziki w wielu rozmaitych wariacjach, pojazdy, zegary, serduszka.

Z nich musimy ułożyć swoje hasło tak, aby inni je odgadli. Karty możemy umieszczać obok albo nakładać na siebie. Kupiłem siostrzeńcom na gwiazdkę parę lat temu i w stu procentach polecam!

LINK DO ZAKUPU TUTAJ.

Wymyśl swój słownik

Ta zabawa chyba nie ma nazwy w języku polskim, a przynajmniej ja jej nie znam.

Jej przebieg jest następujący:

  1. Jeden z uczestników bierze słownik (w końcu to podstawowy element każdej imprezy)
  2. Ze słownika czyta losowe hasła tak długo, aż trafi na takie, którego nikt nie zna.
  3. Pozostali uczestnicy na kartkach papieru zapisują swoje definicje wyrazu (często sugerują się jedynie brzmieniem)
  4. Ten kto zgadnie dostaje punkt.

P.S. Na spotkaniach kreatywnych Skafander graliśmy w coś podobnego ale trochę inaczej. Celowo wymyślaliśmy błędne definicje słów. Też fajne.

Tandetne nagłówki historyczne

Zabawa kreatywna, która może być spoko urozmaiceniem, kiedy znudzą nam się inne gry oparte na wymyślaniu.

Wymaga wiedzy i jednocześnie bierze za cel debilne nagłówki z gazet i niektórych tabloidów.

Jeden z graczy wybiera wydarzenie historyczne i opisuje je za pomocą nagłówku. Pozostali próbują zgadnąć, o co chodziło. Ten komu się to uda, dostaje punkt.

Na przykład:

“Zmierzali do Rumunii, wylądowali w Londynie. Zobacz jak!” – ucieczka polskiego rządu do Rumunii w trakcie drugiej wojny światowej

Tę grę akurat zaczerpnąłem z książki Joanny Glogazy. Tania nie jest, ale autorka opisuje w niej gry i zabawy imprezowe w liczbie niemal stu. To robi wrażenie!

Więcej prostych, jak i bardziej wyrafinowanych gier znajdziesz w książce Joanny Glogazy.

Dixit

Nie znam twórcy gry Dixit, ale żywię do niego głęboki szacunek.

Gra jest cholernie trudna do wytłumaczenia a jednocześnie, najzwyczajniej w świecie genialna.

Gramy zestawami pięknych, wieloznacznych kart. W swojej turze wybieramy jedną. W dużym skrócie mamy ją opisać tak, żeby dało się zgadnąć, ale jednocześnie nie było zbyt łatwo.

Najwięcej punktów dostajemy kiedy zgadnie część uczestników, ale jednak nie wszyscy.

Dixit moim zdaniem jest już klasykiem imprezowych planszówek. Niestety dane talie “zużywają się” po paru dniach grania w jednej ekipie. Po prostu już znamy swoje skojarzenia z danymi obrazkami.

Dlatego kolejne dodatki warto dokupować regularnie ;)

Lewacki Eurobiznes

Nie ma takiej gry. Wymyśliłem ją któregoś dnia i wstawiłem na swojego fanpeja, a post zamieszczam tutaj jako element autopromocji (chyba już 17-ty w tym tekście).

Moją stronę na FB znajdziecie tutaj.

Taniec strusi

Tak jakby czółko ale na odwrót.

Dwóm osobom przylepiamy karteczki z napisami na plecach. Ta z nich, która pierwsza przeczyta zdanie przeciwnika, wygrywa.

Let the fight begin!

Podrzuć ciasteczko

Ta zabawa mocno się wyróżnia, bo może trwać przez całą domówkę. Rozdajemy uczestnikom określoną ilość ciasteczek, a ich zadaniem jest zabawić się w bardzo hojnych kieszonkowców.

Muszą podrzucać innym ciasteczka do kieszeni. Komu się uda najwięcej, wygrywa.

P.S. Zabawę znalazłem w wersji z ciasteczkami, natomiast osobiście proponouję wprowadzić pewną modyfikację. Ja bym zastąpił ciasteczka guzikami.

Nie kruszą się, a poza tym… szkoda ciasteczek.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, to tak wyglądają ciasteczka. Celowo dałem brzydkie zdjęcie. W internecie jest już zbyt dużo ładnych.

I w tym tekście to już wszystko. Możecie jednak zajrzeć do tego pod spodem.

Zawiera zabawy i konkursy na imprezy firmowe. Przydadzą się, jeśli organizujecie urodziny na kilkaset osób.

Keywordy:

gry i zabawy dla dorosłych

zabawy dla dorosłych 1

gry i zabawy imprezowe 1

zabawy na impreze

zabawy na domówkę 1

gry towarzyskie

Leave a Reply