16 popularnych gier impro (i 5 rzadkich)

W improwizację komediową bawiłem się gdzieś pomiędzy rokiem 2009 a 2015. Tak. To było dosyć dawno temu.

W dalszym ciągu pamiętam jednak sporo gier. Stwierdziłem, że napiszę sobie posta, w którym podzielę się ulubionymi :)

16 z nich to ćwiczenia dobrze znane (przynajmniej w środowisku improv). 5 to już propozycje z dna wora. Zabawy oryginalne, rzadkie, trochę pokręcone.

1. Switch

Ilość graczy: dwóch

Jedna z najpopularniejszych i w sumie najzabawniejszych gier impro. Taki improwizowany samograj.

Dwóch graczy otrzymuje od moderatora postacie. Powinny być dobrane na zasadzie kontrastu – czyli na przykład:

  1. Nadpobudliwy wnuczek – powolna babcia
  2. Agresywny i pokrętny diabeł – miły i uczynny anioł
  3. Nadmiernie elokwentny profesor – Ferdek Kiepski

Na hasło „switch” obydwaj gracze zamieniają się postaciami i muszą jakoś ciągnąć scenkę. Oczywiście „switch” pada więcej niż raz.

2. Reżyser

Ilość graczy: Trzech + czasami czwarty, który wciela się w reżysera (jego rolę może pełnić też moderator)

Dwóch graczy rozpoczyna i prowadzi scenkę. Trzeci dołącza pod koniec – w domyśle – żeby spuentować (tak, wiem – trywialne zadanie).

Później wkracza reżyser, beszta aktorów, mówi, że zagrali bardzo źle i w ogóle, a fe. A następnie każe im zagrać jeszcze raz. Inaczej. Reżyser może dać pierwszym trzem graczom sugestie, żeby zagrali:

  • W stylu komedii romantycznej
  • horroru
  • filmu niemego
  • jak w teatrze lalkowym
  • jakby byli małymi zwierzątkami zagubionymi na pustyni

Możliwości odnośnie „uwag reżyserskich” są tutaj właściwie nieskończone.

3. Mniej/Więcej

Ilość graczy: Trzech

Mniej/więcej jest wariantem reżysera. Albo reżyser wariantem mniej/więcej. Ciężko powiedzieć. W każdym razie obydwie zabawy są cholernie do siebie podobne.

W mniej/więcej rolę reżysera na swój sposób pełni widownia. Po pierwszym odegraniu moderator pyta publiczność, czego ma być mniej a czego więcej w kolejnej wersji scenki. I tutaj pojawiają się różne naprawdę ciekawe propozycje:

  • Mniej słów, a więcej treści
  • Mniej czasu, a więcej wulgaryzmów
  • Mniej ruchu, a więcej cierpienia

4. Kwestie z kieszeni

Ilość graczy: Dwóch

Jeden z największych klasyków nurtu improv.

Przygotowania do niego na swój sposób zaczynają się na początku występu. Wtedy bowiem warto rozdać publiczności karteczki.

Na tych paskach papieru widzowie zapisują losowe zdania – cytaty z filmów, przysłowia, fragmenty piosenek, powiedzonka swojego szefa.

Przed zabawą moderator zbiera karteczki i przekazuje po kilka z nich graczom. Grają scenkę w zadanym miejscu i od czasu do czasu posiłkują się kwestiami z kieszeni.

Wplatają te zdania w improwizację, mówiąc na przykład: „Jak powiedział mój ojciec na łożu śmierci…” A później muszą wytłumaczyć, dlaczego ojciec na łożu śmierci mówił, że sprzeda Opla ;)

5. Sufler

Ilość graczy: Dwóch

Gra o wielu nazwach. Widziałem ją jako suflera, yyyyy albo prompter. Co ciekawe, wszystkie te nazwy pasują jak ulał…

Już tłumaczę. Zasady są tutaj trochę podobne co w kwestiach z kieszeni. W scence graczom od czasu do czasu brakuje słów. Wtedy zwracają się do widowni i robią wymowne: „Yyyyy” (stąd jedna z nazw).

Widzowie muszą podrzucić brakujące słowo, a gracze chytrze wpleść je w scenkę.

6. Oskarowa rola

Ilość graczy: Dwóch

Pewno każdy z Was kiedyś słyszał żarty o aktorach, którzy nadużywają emocji, żeby dostać Oskara. Płaczą, rzucają się po ziemi i wpadają w spektakularną wściekłość.

O to właśnie chodzi w tej grze. Gracze grają scenkę na zadany temat, a na hasło „oskarowa rola” wpadają w spazmy, wygłaszają natchnione tyrady i wybuchają płaczem.

7. Impro inspirowane stand-upem

Ilość graczy: Stand-uper + dowolna ilość

To nie jest stricte gra impro. To jest chamski sposób na wciśnięcie do tego tekstu autopromocji autora.

Impro inspirowane stand-upem rozumie się samo przez się. Stand-uper gra swój bicik czy tam monolożek. Na przykład pięciominutowy. Improwizatorzy natomiast wsłuchują się i szukają, do czego można by się przyczepić.

A później grają cykl krótkich scenek zainspirowanych tekstami stand-upera.

Tak się składa, że ja robię stand-up. W razie czego z przyjemnością zainspiruję grupy impro z całej Polski ;)

8. Dwie kwestie

Ilość graczy: Trzech

W tej grze gracze dzielą się na równych i równiejszych. Jeden z nich może mówić, co chce i jak chce.

Dwaj pozostali otrzymują po dwie kwestie. I tylko nimi mogą się posługiwać podczas gry.

Te kwestie powinny być krótkie i w miarę ogólne. Na przykład:

„Coooo?!” oraz „Ale bym coś zjadł!”

Sugestia do odegrania scenki to bardzo często zaplanowanie jakiegoś przedsięwzięcia – skoku na bank, remontu, rozbudowy firmy.

Gracz, który może mówić wszystko, musi tak naprawdę ciągnąć scenkę do przodu i udawać, że nie widzi, że pozostałe dwie postacie zachowują się jak skończeni debile.

9. Karta-Słowo

Ilość graczy: Trzech

Gra trochę podobna do dwóch kwestii. Tutaj uczestnicy też mają ograniczenia odnośnie tego, co mogą mówić.

Każdy z graczy może wypowiedzieć tyle słów, ile ma kart (normalnych, standardowych kart do gry).

Moderator na początku gry każdemu rozdaje różne rodzaje kart: Jednemu trzydzieści, innemu dziesięć, jeszcze innemu trzy.

Po każdym wypowiedzianym słowie, improwizatorzy rzucają kartę na ziemię.

10. Randka w ciemno

Ilość graczy: Trzech + dziewczyna wybierająca

Gra inspirowana starym i nieszczególnie dobrym teleturniejem. Dla odmiany nie jest to scenka w klasycznym tego słowa znaczeniu. Gracze nie muszą tutaj budować historii.

Jest to właśnie pokręcona parodia teleturnieju. Aby ją stworzyć, musimy wyprosić osobę, która wciela się w dziewczynę wybierającą z sali.

Następnie moderator wszystkim trzem graczom nadaje charakterystyki – najlepiej absurdalne. Ich przykłady to:

  • Chewbacca, który gra w musicalu
  • Święty Mikołaj w trakcie terapii odchudzającej
  • najbardziej znani dyktatorzy na świecie zamknięci w jednym ciele (tak wiem, poszalałem z tymi przykładami ;)

Dziewczyna wybierająca wraca i musi swoim kandydatom zadawać pytania charakterystyczne dla tego teleturnieju. Na przykład: „Gdybym się na ciebie obraziła o nic, to jakbyś mnie przeprosił?” Reszta ekipy odpowiada na te pytania, przy okazji dając wskazówki, co do swojej tożsamości.

11. Dziwni goście

Ilość graczy: Trzech + gospodarz

Jak widzicie, w tym tekście jadę grupami. Często pojawiają się w nim obok siebie gry mocno do siebie zbliżone.

Dziwni goście to praktycznie rzecz biorą randka w ciemno w innej scenerii. Tym razem charakterystyk nie zna gospodarz organizujący imprezę.

Na jego „prywatkę” przychodzą mocno specyficzni goście. Przykłady postaci, które mogą się pojawić to:

  • Napoleon, który skrycie boi się wszystkiego
  • Maria Curie Skłodowska, która zajęła się poezją
  • Ojciec Rydzyk, który przeszedł na satanizm

Gra jest podobna do randki, ale jednak odgrywamy tutaj przyjęcie, a nie siedzimy bez ruchu na krzesłach. Pojawia się zatem więcej ruchu i tak zwanego „żywiołu”.

Dodam, że zadaniem gospodarza jest próbować zgadnąć postacie i przy okazji popychać całą scenkę do przodu.

12. Żywe ręce

Ilość graczy: Trzech (z czego jeden jest żywymi rękami)

Tę scenkę można przeprowadzić na wiele różnych sposobów, ale zazwyczaj jest to wywiad z jakiegoś rodzaju dwuosobowym ekspertem. Jedna z osób mówi i pokazuje swoją twarz. Druga przekłada ręce pod jej pachami i gestykuluje.

Grę można zagrać saute – czyli po prostu przeprowadzić wywiad z ekspertem od kosmicznego chowu świń. W jego trakcie pojawiają się jednak mocno absurdalne i niepasujące do sytuacji gesty.

Można też zagrać na wypasie i jednocześnie odrobinę przaśnie. Mianowicie przed ekspertem postawić różne produkty spożywcze i pozwolić osobie z rękami, aby dziko upaprała „twarzowca”.

13. Dwugłowy ekspert

Ilość graczy: Dwóch

Gra bardzo beginner-friendly. Jak wyżej – wywiad z ekspertem, ale bez ryzyka, że czyjaś twarz zostanie pokryta bitą śmietaną i ketchupem.

Dwóch graczy staje się ekspertem. Tak. Jednym. Jako sugestię otrzymują bardzo dziwną dziedzinę wiedzy – na przykład: „Parkowanie na ślepo” i mają odpowiadać na pytania zadawane przez moderatora po jednym słowie.

W wersji bardziej zaawansowanej moderator ma dodatkową opcję. Może „przełączać” eksperta pomiędzy odpowiadaniem po jednym słowie a odpowiadaniem wspólnie. W tej ostatniej wersji gracze muszą bardzo pilnie śledzić swoje usta, żeby wyszło z nich dokładnie to samo i w tym samym momencie.

14. Miska z wodą

Ilość graczy: Trzech (i oby tyle dotrwało do końca)

Dzieci! Bardzo proszę! Nie róbcie tego w domu. Gra jest minimalnie niebezpieczna!

Polega na zbudowaniu scenki. Każdy z trzech graczy otrzymuje swoje słowo wywoławcze. Kiedy więc, któryś inny uczestnik zabawy powie „węgiel”, dana osoba schodzi na bok sceny i wsadza głowę do miski z wodą.

Musi zanurzać twarz, aż ktoś znowu nie powie „węgiel„.

Gracze co chwilę wplatają w scenkę słowa wywoławcze kolegów i tym samym wysyłają ich na moczonko.

15. Konferencja prasowa

Ilość graczy: Jeden + to zależy

W tej grze znowu musimy kogoś wyrzucić za drzwi.

Konkretnie osobę, która zwołała konferencję prasową. Sęk w tym, że nie ma ona pojęcia, kim jest.

A może być na przykład Jezusem, który nawrócił się na buddyzm.

W wersji podstawowej pozostali gracze wcielają się w dziennikarzy, którzy gościowi zadają pytania naprowadzające.

W sumie można to też zagrać w wersji: gracz + moderator. Wtedy pytania zadaje zgromadzona publiczność.

16. Koszmar aktora

Gracze: Trzech + Czytający tekst

Tutaj ponownie nie budujemy scenki. Nie musimy – jest napisana (a w każdym razie jej część).

Jeden z graczy trzyma w ręku dialog. Sęk w tym, że na kartce widnieją tylko jego kwestie.

Osoba improwizująca musi na nie odpowiadać i dopasować się do sytuacji.

W moich improwizacyjnych czasach do scenki wpuszczaliśmy po kolei trzech graczy, żeby zobaczyć jak znajdą różne podejścia do jednego tekstu.

Przy okazji – napisałem w życiu trochę scenek do koszmaru i ostatnio wygrzebałem je z twardego dysku. W razie czego możecie z nich korzystać, ale bardzo proszę wspomnijcie, że autorem jest Tomek Biskup (to ja).

GRY RZADKIE, TRUDNE I PORĄBANE

Tutaj zaczynają się obiecane przeze mnie wcześniej gry rzadkie. Tak jak wspomniałem jest ich pięć. Każda bardziej pokręcona od poprzedniej.

1. Wywiad wstecz

Ilość graczy: dwóch

Uczestnicy mają odegrać talkshow. Jeden z nich jest prowadzącym a drugi ekspertem w nietypowej dziedzinie. Na przykład specjalistą od uprawiania wiśni na Biegunie Północnym.

Żeby nie było zbyt łatwo, scenka toczy się od tyłu. Obydwie postacie się żegnają. Ekspert podaje odpowiedź a prowadzący musi do niej wymyślić pytanie. I tak aż do powitania.

Jest to trudne, wymagające i grozi tak zwanym zakałapućkaniem się. Zarówno wśród widzów, jak i grających.

Gracz1: Robi się odwiert w lodzie i tam wstawia manekina z patyków w potarganym kapeluszu.

Gracz2: Jak w naszym sadzie na Biegunie odgonić niedźwiedzie polarne od wiśni?

Wiem, że przykład trochę dziwny, ale myślę, że jednak obrazuje, jak to powinno działać ;)

2. Wzajemny Dubbing

Ilość graczy: dwóch

Gracze grają scenkę, ale zamiast mówić, ruszają ustami.

Kiedy jedna osoba „mówi”, druga musi podkładać pod nią tekst. To naprawdę nie jest proste.

3. Newsy z karteczek

Ilość graczy: od czterech w górę

Jest to wariant znanej i wymienionej przeze mnie wyżej gry kwestie z kieszeni. Widziałem go raz, lata temu i był dla mnie powiewem świeżości.

Dwóch graczy jest dziennikarzami w studiu. Mają przed sobą worek z karteczkami zebranymi wcześniej od widowni. W tym wypadku widownia ma dostarczać pomysły na absurdalne newsy.

Uczestnicy losują newsa, zapowiadają go, rozbudowują i omawiają. Mogą też „przyzwać” reportera albo reporterkę, który zda relację z terenu.

4. Dobry, zły i brzydki

Ilość graczy: 3

Nie. To nie jest western, ale kolejna gra z ekspertami. Dostają pytania od widowni – tym razem dowolne.

Pierwszy z ekspertów jest dobry – ma udzielić poprawnej odpowiedzi.

Drugi jest zły. Odpowiada źle. Jego propozycja musi oddalać od rozwiązania problemu i potencjalnie prowadzić źle się skończyć.

Trzeci jest brzydki. Czyli gorszy niż zły. Ma przebić tego ostatniego. Jego odpowiedzi są pokręcone, skrajnie dziwne i podszyte katastrofą.

Żeby nie było nudno, moderator może zarządzić, że co parę pytań gracze zamieniają się rolami dobrego, złego i brzydkiego.

5. Zoom

Ilość graczy: Dwóch

Zaczynamy standardowo. Gracze dostają miejsce, postacie, emocję – inną inspirację, wokół której będą budowali scenkę.

Tym razem mają jednak dosyć ciekawy trigger. Na hasło „zoom” dalej grają scenkę, ale już w dużym oddaleniu. Mówią normalnie, ale swoje ciała odgrywają za pomocą podniesionych palców wskazujących.

Dzięki temu do scenki można wprowadzić szalone skoki, naloty bombowe czy nawet bilokację.

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową