22 Komicy Brytyjscy (o 5 nikt normalny nie słyszał)

Monty Python, Benny Hill i ten, no… Jaś Fasola. To są z grubsza wszyscy komicy brytyjscy, których potrafi wymienić przeciętny Polak.

Tak naprawdę jednak scena komediowa na wyspach jest o wiele bardziej rozbudowana. Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę po angielskich śmieszkach, wagabundach i stand-uperach.

Przedstawię Wam ich dwudziestu kilku. Większość tych postaci mogliście widzieć na ekranie polskich telewizji. Parę jednak to goście znani tylko ludziom, którzy wchodzą w brytyjską popkulturę zdecydowanie zbyt głęboko.

NIE JESTEM KOMIKIEM Z WYSP…

… a mój akcent koło brytyjskiego to nawet nie leżał. Ale i tak możecie rzucić okiem na mój stand-up. Może akurat przypadnie Wam do gustu.

1. Peter Cook

Człowiek o urodzie Large’a z Rodziny Adamsów i absolutna legenda brytyjskiej komedii.

Występował na scenie, grał w filmiach i prowadził londyński klub komediowy „The Establishment”. Przez lata rozbawiał w duecie z Dudleyem Moorem i trzeba przyznać, że panowie świetnie się uzupełniali.

Dudley był nadmiernie ruchliwy, a Cook budował dla niego kontrast swoją kamienną twarzą.

Efekty można podziwiać między innymi w skeczu o jednonogim Tarzanie.

2. Tommy Cooper

Był magikiem nieudanym z wyboru (wywoływał śmiech, paląc sztuczki) i komediowym odpowiednikiem Lemmy’ego Kilmistera. Tak jakby. Tommy Cooper intensywnie pił i palił, ale nic nie słyszałem o jego miłosnych podbojach.

Był też zawołanym pranksterem i najwyraźniej po prostu świnią. Szczególnie upodobał sobie te żarty, które mogły autentycznie kogoś zaboleć.

Rzekomo zdarzało mu się płacić taksówkarzowi, a następnie wsuwać mu coś do kieszeni ze słowami: „Wypij moje zdrowie.” Problem polegał na tym, że tym czymś była torebka herbaty.

3. Peter Sellers

Jeśli już ktoś kojarzy w Polsce Sellersa to ze względu na jego rolę w cyklu „Różowa Pantera” (a i tak niektórzy myślą, że inspektora Cluseau grał jakiś Francuz).

Kariera Sellersa była jednak o wiele bardziej rozbudowana. Na scenie pojawił się po raz pierwszy w wieku dwóch tygodni. W ciągu całego życia wystąpił w dziesiątkach filmów (w tym dwóch Kubricka). Współtworzył też radiowe show The Goons, które Pythoni regularnie wymieniali jako swoją inspirację.

Jak połowa ludzi na tej liście Sellers miał swoje problemy. Wcielał się w postacie na całego – aż do zatarcia własnego ja. Podczas kręcenia jednej z kontynuacji „Różowej Pantery” reżyser wypowiedział się na jego temat:

„Gdybyś poszedł do domu dla obłąkanych i opisał pierwszego pacjenta, jakiego zobaczysz. Tak wyglądał Peter.”

Edward Blake

Swoją drogą ekscesy Sellersa bardzo ładnie opisuje film : „Peter Sellers: Życie i Śmierć” (trochę biopic a trochę komedia).

4. Spike Milligan

Kolejny członek ekipy The Goons i bardzo ciekawy przypadek prekursora komedii absurdalnej.

Spike Milligan robił „Latający Cyrk Monty Pythona” przed „Latającym Cyrkiem Monty Pathona”. Jego show telewizyjne „Q5” miało bardzo podobny format i równie surrealisyczne żarty. Pojawiło się też na ekranach telewizorów, zanim Pythoni ukończyli pracę nad swoim dziełem.

John Cleese wypowiedział się na temat „Q5” w następujący sposób:

„Programy przygotowują drogę dla innych programów i czasami te programy, które naprawę dokonują przełomów, są przeoczane. Q5 Spike’a Milligana zostało przeoczone… Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy Q5, byliśmy przybici, bo chcieliśmy robić, to co Milligan, a on to robił świetnie.”

John Cleese

Widziałem tylko kilka skeczy z „Q5”. Są cholernie trudne do znalezienia i oczywiście zazwyczaj nie mają polskich napisów. Jednocześnie, po tym, co obejrzałem, jestem w stanie powiedzieć: „Gdyby ktoś się nie znał, mógłby pomyśleć, że to jest Monty Python”.

5. Benny Hill

Największy towar eksportowy brytyjskiej telewizji. Show Benny’ego Hilla było emitowane w połowie (!) krajów na świecie. Świetny dowód na to, że mieszanka prostego humoru i seksizmu sprzedaje się świetnie niezależnie od szerokości geograficznej.

Biografia Benny’ego może jednak w paru miejscach zaskoczyć. Pomimo milionów na koncie był chorobliwie oszczędny i na rozsądnym poziomie mówił pięcioma językami.

Mam wrażenie, że jest to zdjęcie figury woskowej, ale kto by się tam nad tym zastanawiał.

6. John Cleese

Geniusz, seryjny rozwodnik i wredna menda (oglądałem dokument o Pythonach i sorry, ale John naprawdę nie wychodzi tam na miłego gościa).

Jego życiorys jest długi, zawiły i pełen niespodzianek. Współtworzył „Latający Cyrk”, „Fawlty Towers” i dosyć nowe show sceniczne „Feed the beast. The alimony tour.” (Zbiera w nim dla alimenty dla swoich trzech byłych żon).

A tak poza komedią był rektorem brytyjskiego uniwersytetu, a na jego cześć nazwano gatunek lemura.

Jak już wspomniałem, Cleese ma naprawdę bogaty dorobek. Ja jednak zdecydowałem się zamieścić ten z jego monologow, który potwierdza moją tezę z wredną mendą (przemowa z pogrzebu Grahama Chapmana).

7. Eddie Izzard

Przez lata było powszechnie wiadomo, że Eddie Izzard lubi występować w ekstrawaganckim stroju i makijażu. Niemal nikt jednak nie wiedział, czy ma to jakikolwiek związek z tożsamością płciową.

Całkiem niedawno świat obiegła informacja, że Eddie wychodzi ze swojej nie do końca domkniętej szafy. Oczywiście gwiazda ogłosiła to w swoim własnym komediowym stylu. Eddie używa zamków „one/jej” i mówi, że czuje się „pełnym chłopcem z dodatkiem połowy dziewczyny”. Z jej ust padły też słowa, że jest „lesbijką uwiezioną w ciele mężczyzny”.

Mocno się jednak skupiłem na kwestiach tożsamości. Eddie jest genialną stand-uperką (i jedyną dziewczyną na mojej liście). Występuje w kilku językach i ma na koncie liczne role filmowe i serialowe. Tutaj muszę powiedzieć, że kilka razy jej nie poznałem na ekranie bez scenicznego makijażu – między innymi w „Hannibalu”.

8. Hugh Laurie

Czy oglądając serial nie mieliście wrażenia, że dr. House posiada podejrzenie dobry timing komediowy?

To dlatego, że Hugh Laurie przez lata specjalizował się bardziej w komedii niż aktorstwie dramatycznym. Był gwiazdą serialu „Czarna Żmija” (z Atkinsonem) i show skeczowego „A bit of Fry and Laurie” (oczywiście z Fry’em).

Skecze z tego ostatniego programu ciężko znaleźć z napisami, a ja mam problemy z rozumieniem brytyjskich akcentów. Nie widziałem ich zbyt dużo. Jeden z moich kolegów określa jednak to show jako bardziej poukładanego Monty Pythona.

9. Stephen Fry

Z jednej strony można powiedzieć, że Stephen Fry jest bardziej aktorem i pisarzem niż komikiem.

A z drugiej, to jednak współtworzył „A bit of Fry and Laurie” i grał w „Czarnej Żmiji”.

Fry ma też doświadczenie przy tworzeniu dokumentów i prowadzeniu panel shows. I tutaj pewnie część z Was będzie chciało zapytać, co to u diabła jest. Panel show to luźny program dyskusyjny z elementami gier i zabaw. Niestety na naszym rynku najlepszym przykładem tej formuły jest „Kocham cię Polsko”.

10. David Edward Sutch

Znany też jako „Krzyczący Lord Sutch”. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii, bo u nas to raczej nikt o nim nie słyszał.

David Sutch był brytyjskim muzykiem z tendencją do wykorzystywania elementów teatralnych podczas koncertów.

Sutch zaangażował się też w karierę polityczną. Trochę jak Paweł Kukiz, tylko na odwrót. Kandydował mianowicie z ramion rozmaitych partii humorystycznych.

W latach sześćdziesiątych startował jako przedstawiciel Narodowej Partii Nastolatków, co jest o tyle dowcipne, że Brytyjczycy mogli wtedy głosować od 21-szego roku życia.

W 1983 natomiast Sutch założył Official Monster Raving Loony Party, która go przeżyła, ma się nieźle i czasami nawet zdobywa stanowiska na szczeblach samorządowych.

Swoją drogą satyryczne partie stanowią osobne zjawisko w kulturze świata.

11. Ricky Gervais

Nazwisko brzmi z francuska, imię kojarzy się ze Stanami. Ale Gervais urodził się i rozpoczął karierę w Wielkiej Brytanii.

Jest też prawdopodobnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych komików z Wysp. Ma na koncie kilka programów stand-upowych i hiperpopularne seriale. Przez parę edycji roastował też celebrytów podczas Złotych Globów.

I tutaj pragnę dodać od siebie, że Ricky należy do niezwykle gorliwych promotorów ateizmu (i za to ma mój dozgonny szacunek).

12. Rowan Atkinson

U nas funkcjonujący pod pseudonimem „Jaś Fasola”. Polski widz, jak pogrzebie w głowie, być może przypomni sobie, że imię komika brzmi jakoś podobnie do „Roman”. Z nazwiskiem będzie już raczej ciężko.

A trzeba pamiętać, że Atkinson nie ograniczał się wyłącznie do roli pociesznego, brytyjskiego przygłupa. Grał w „Czarnej Żmii” i licznych filmach, a także miał kilka epickich skeczy scenicznych (poniżej).

A poza komedią Rowan kolekcjonuje samochody (te drogie), bierze udział w wyścigach (czasami) i raz awaryjnie wylądował samolotem pełnym ludzi (!)

13. Dylan Moran

Pamiętam, że oglądałem go po raz pierwszy w swojej trzeciej fali fascynacji stand-upem. Już trochę miałem dość wulgaryzmów. Wyklinanie boga i wierzących raczej nigdy mi się nie znudzi, ale pod tym względem też potrzebowałem odmiany.

I wtedy trafiłem na Dylana Morana. Po kilkunastu minutach materiału w mojej głowie pojawiła się myśl: „To tak można?”

Długie tyrady i strumienie świadomości Morana z mojego punktu widzenia miały w sobie coś literackiego.

Trzeba jednak przyznać, że Dylan nie jest tylko stand-uperem. Pracuje też jako scenarzysta, a oprócz tego wystąpił w paru dosyć znanych filmach – na przykład „Nothing Hill” czy „Shaun of the living dead”.

14. Sacha Baron Cohen

Brytyjski komik o żydowskich korzeniach (może dziwić, zważywszy antysemityczne wynurzenia Borata). Zbudował karierę wokół bardzo specyficznej formy komedii – wkrętek z dużą dozą improwizacji.

Niewiarygodnie wręcz bawiły mnie jego wygłupy w „Da Ali G. Show”. Wiele razy rozwalił mnie jako Borat i Bruno.

Najlepszą produkcją Cohena, jaką widziałem, jest jednak „Who is America?” (jest na HBO GO). W nim Sacha jako sześć nowych postaci wkręca Amerykanów (w tym byłego wiceprezydenta – Dicka Cheneya).

15. Jimmy Carr

Jimmy słynie z bardzo ostrych i zazwyczaj bardzo krótkich żartów (tak zwane one-linery).

Jego cecha charakterystyczna to przeginanie pałki aż do ostateczności. I mam wrażenie, że pod tym względem naprawdę dużo uchodzi mu na sucho ze względu na twarz gigantycznej lalki.

16. Simon Pegg

Simon Pegg jest:

  1. Po pierwsze – nerdem
  2. Po drugie – aktorem i reżyserem
  3. Po trzecie wreszcie – komikiem

Sam pisze, reżyseruje i w dużej mierze produkuje swoje komedie. Większość z nich całkiem przy okazji stanowi wyraz jego miłości do kina akcji i science fiction.

(Dwie z komedii sf Simona wymieniam poniżej).

17. Matt Lucas

Pod pewnymi względami Matt Lucas jest jak Sacha Baron Cohen.

W „Little Britain” grał na maksa stereotypowego geja (Daffyd), a sam jest homoseksualistą.

Również w „Małej Brytanii” Lucas robił wszystko, żeby przegiąć. Nabijał się z niepełnosprawnych, mniejszości etnicznych i seksualnych. Największe bęcki, w postaci usunięcia z serwisów streamingowych, twórcy show dostali jednak za tak zwane black face.

18. David Walliams

To ten wyższy z „Little Britain”. Na świecie prawdopodobnie jednak najbardziej znany jest z tego, że zasiada w jury „Britain’s Got Talent”. Co ciekawe dla tego show również zdarzało mu się tworzyć kawałki komediowe.

Walliams ma też ukryte oblicze. I oglądając go w roli naprawdę nieudolnego transwestyty w „Little Britain”, tej drugi twarzy ciężko się domyślić.

David pisze mianowicie książki dla dzieci. Ma ich na koncie czternaście, a niektóre zostały nawet wydane w języku polskim.

19. Russel Brand

Szczerze mówiąc, nie wiem absolutnie nic o Russelu Brandzie. Widziałem z nim jeden wywiad kilka lat temu i nawet nie pamiętam, o czym mówił.

Zachowam się jednak, jak klasyczny portal plotkarski i dodam go do zestawienia. Typ ożenił się z Katy Perry. Dawno temu się z nią też rozwiódł, ale powód do robienia szumu pozostał.

20. Michael McIntyre

Michael McIntyre obecnie należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich stand-uperów. I co ciekawe, nie jest żadnym Jimmym Carrem ani Rickym Gervaisem.

Z tego, co się orientuję, gra czysto – bez dużej ilości wulgaryzmów i tematów obscenicznych. Jego występy to przede wszystkim obserwacje na temat życia przeciętnego, niezbyt doświadczonego przez los Brytola.

Warto jednak o nim wspomnieć. Według strony internetowej The Telegraph w 2012 był najlepiej zarabiającym komikiem na świecie. Na jednej trasie rzekomo zarobił 21 milionów funtów!

21. Daniel Sloss

Świat jest pełen stand-uperów, o których nikt nie słyszał. I mam tutaj na myśli komików zawodowych. W Nowym Jorku i Londynie funkcjonują ludzie, którzy co wieczór grają w klubach na sto osób i dzięki temu wiążą koniec z końcem.

W Polsce z występów również żyje o wiele więcej ludzi, niż by się mogło wydawać (PATRZ TEN TYP =>>).

Myślę, że wielu działających od dziesięcioleci stand-uperów zaczęło się ciąć, słysząc historię Daniela Slossa. Gość zyskał rozpoznawalność w stand-upie jeszcze jako nastolatek.

I na tym zły wpływa Slossa na ludzkość się nie kończy. Daniel twierdzi, że po obejrzeniu jego show „Jigsaw” rozpadło się 120 000 związków. To trochę dużo.

22. Will Mars

To jest jeden z tych komików, o których naprawdę nikt normalny nie słyszał.

Poznałem typa po jego występie na Kraków Stand-up Comedy (angielsko-języczna scena w Krakowie). Spodobała mi się jego historia o tym, jak spędził dziesięć lat na hiszpańskiej rivierze i w konsekwencji zaczął czuć pociąg do kobiet w zimowych ubraniach.

Spodobało mi się to, że po odniesieniu rozsądnego sukcesu na Wyspach wyjechał do Nowego Jorku, żeby zacząć od początku (naprawdę od początku – musiał się utrzymywać z wyprowadzania psów).

Nawet mu obiecałem, że napiszę o nim osobny tekst na bloga. Ze względu na prokrastynację nigdy do tego nie doszło. Może lepiej. Myślę, że Will o wiele więcej zyska na wzmiance w zestawieniu brytyjskich komików niż na osobnym artykule.

I to już koniec na dzisiaj. A jeśli macie ochotę poczytać więcej o komedii, to zapraszam do tekstu, w którym zestawiam najlepsze skecze (moim zdaniem).

Leave a Reply