W internecie można znaleźć naprawdę dużo tekstów o atrakcjach na festyny. I to jest ta dobra informacja. Za nią niestety idzie zła. Większość z tych artykułów daje rady typu: „WYNAJMIJCIE DMUCHAŃCE I MOŻE ZRÓBCIE JAKIŚ KONCERT (To zdanie zazwyczaj jest rozciągnięte na jakieś 2000 znaków)”.
Ja wchodzę w temat głębiej i mocniej. Przeczesuję internet w poszukiwaniu opcji mało znanych i odrobinę zaskakujących. Bez obciachu podaję też linki do firm i osób, które świadczą usługi z danej kategorii (większość innych twórców stron zamieszcza odnośniki wyłącznie do swoich ofert). W ten sposób powstaje spis ciekawy, zróżnicowany i raczej mięsisty (Moje zdanie. Możecie się z nim nie zgodzić.)
UWAGA! UWAGA! Wpis nie jest ofertą. Nie prowadzę agencji. Jedynie polecam i sugeruję, kogo albo co możecie wynająć na swój festyn. MIŁEGO CZYTANIA!
SPIS TREŚCI
- Atrakcje „Dmuchańcopodobne”
- Inne Atrakcje Stacjonarne
- Atrakcje Sceniczne dla Dorosłych
- Atrakcje Sceniczne dla Dzieci
- Zespoły z Zacięciem Folkowym (albo innym przytupem)
- Elementy Oprawy (grupy rekonstrukcyjne, stoiska, etc)
- Warsztaty
- Konkursy
ATRAKCJE „DMUCHAŃCOPODOBNE”
To że na festyn można wynająć dmuchańce, wie każdy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że istnieją atrakcje zbliżone. Inne przerośnięte zabawki, które służą głównie temu, żeby dzieci się wyszalały i grzecznie poszły spać zaraz po przyjściu do domu. Pod spodem zamieszczam kilka z nich:
- NAPRAWDĘ DUŻE KLOCKI. Tutaj nie ma co tłumaczyć. Klocki ale duże. Jeden element może mieć metr długości albo więcej. Dzieci budują z nich to samo co w domu na dywanie, ale w skali makro.
- ŚLIZGAWKA WODNA. Taka zjeżdżalnia ale w poziomie. Pokryta wodą, dzięki której, jak się rzucisz, to jedziesz, zamiast leżeć.
- SYMULATOR RODEO. Krowa sterowana przez operatora (który dostosowuje prędkość ruchów do użytkownika). Siadasz i starasz się utrzymać, jak najdłużej.
- ELIMINATOR. W nadmuchiwanym kręgu obraca się koromysło z wystającymi poprzeczkami. Te gąbczaste belki mają strącać uczestników zabawy. Czyli kolejna zabawa na sprawność i wytrzymałość!
- PIŁKARSKI BILARD. Taki bilard ale duży (i rozgrywany nogami).
- ZORBING. Zawsze marzyłeś, żeby zostać piłką? Nie ma problemu. Zorbing to nadmuchiwane kule, do których się wchodzi, aby się toczyć.
- MOBILNA ŚCIANKA WSPINACZKOWA. Taki nadmuchiwany odpowiednik Mount Everestu i Nanga Parbat :)
- GIGANTYCZNE, POMPOWANE ŁAPANIE KRETA. Kojarzycie tę grę, w której poluje się na kreta za pomocą młotka? No. To istnieje też jej dmuchańcowa wersja z ludźmi zamiast kretów (młot też na szczęście wydaje się być pompowany :))
- POMPOWANI ZAWODNICY SUMO. Uczestnicy ubierają się w duże, pompowane stroje i zderzają ze sobą, ile fabryka dała.
INNE ATRAKCJE STACJONARNE
Tutaj podrzucam atrakcje stacjonarne, ale już niekoniecznie podobne do dmuchańców. Pod spodem znajdziecie obrazowo mówiąc szwarc, mydło i powidło.
- ROWER Z SOKOWIRÓWKĄ. Siadasz na stacjonarny rower, pedałujesz i dzięki sile swoich mięśni napędzasz sokowirówkę. Świetne do promowania zdrowia, bo uczestnicy zabawy muszą się chwilę poruszać, a jak już się zmachają, żeby wyprodukować sok, to pewnie go i wypiją.
- CYMBERGAJ. Kiedyś w tę grę tłukło się na gładkim stole (lub ławce szkolnej) za pomocą monety i dwóch linijek. Dzisiaj odbijamy krążek, który unosi się nad stołem dzięki swojego rodzaju poduszce powietrznej. Postęp!
- BRAMKA RADAROWA. Bardziej oryginalna odmiana siłomierza. Kopiemy, a specjalne czujniki zliczają siłę strzału.
- TOR DO MINIGOLFA. Golf ale mały. I pozwala się dosyć łatwo zamontować w zupełnie nowym miejscu.
- GIGANTYCZNY POŁAWIACZ Z CZŁOWIEKIEM ZAMIAST ŁAPY. Kolejna wersja znanej gry przerobiona na skalę makro. Pewnie część z Was widziała na festynach i deptakach automaty, w których łowi się pluszaka za pomocą mechanicznej łapy. Uprzejmie informuję, że istnieją też wielkie wersje, w których zamiast łapy dynda jeden z uczestników zabawy. W Polsce ciężko to znaleźć, ale jak Wam zależy, to ściągniecie z zagranicy :)
- TUNEL AERODYNAMICZNY. Ciekawa atrakcja, dzięki której możemy poczuć się, jakbyśmy spadali (jednocześnie nie spadając). W powietrzu utrzyma nas naprawdę duża dmuchawa.
- ESCAPE ROOM W NAMIOCIE. Tak jest! Istnieją takie rzeczy. Żeby się pobawić w detektywa, nie musicie jechać do Escape Roomu. Pokój Zagadek może przyjechać do Was. Z tego co słyszałem, takie namiotowe rozwiązania ma w swojej ofercie Tkalnia Zagadek. Piszcie do nich!
- MOBILNE PLANETARIUM. Rozwiązanie trochę podobne do tego powyżej. Planetarium w namiotowej formie przyjeżdża do Was i pozwala podziwiać gwiazdy wyświetlane na kopule sufitu.
ATRAKCJE NA SCENĘ DLA DOROSŁYCH
Pod spodem zamieszczam pokazy i występy skierowane do osób dorosłych.
- ILUZJONIŚCI. Magicy, którzy wyczyniają niesamowite rzeczy z kartami, kulkami i sznurkami. To naprawdę robi wrażenie!
- KABARETY. Rozśmieszacze, zabawiacze, dowcipnisie. Grają skecze, piosenki i czasami coś gadają pomiędzy. Tak się składa, że na blogu mam dwa teksty dotyczące kabaretów- tutaj piszę o tych znanych. A tutaj o tych o wiele mniej popularnych, ale przystosowanych do grania na festynach.
- GAWĘDZIARZ GÓRALSKI. Kim jest gawędziarz góralski? To zasadniczo taki stand-uper, który akcentuje na pierwszą sylabę i często mówi „hej!”.
- FAKIR. Fakir to człowiek, który specjalizuje się w pokazach, które mają wywoływać u widzów wyrzut adrenaliny. Połyka miecze, naciera się ogniem i uskutecznia spacery po gwoździach.
- POKAZ ŻONGLERKI PIŁKĄ. Z tego co widzę, duża część letnich pikników to wydarzenia sportowe. Sama piłka nożna też cieszy się niewiarygodną i całkowicie dla mnie niezrozumiałą popularnością w naszym kraju. Z tych dwóch powodów pokaz żonglowania piłką wydaje się być opcją wręcz idealną na mniej więcej 50% festynów w naszym kraju.
- STAND-UP na festynie? A jak najbardziej. Mam „czysty” program (że nie przeklinam) i doświadczenie w występowaniu na tego typu imprezach. Więcej możecie przeczytać w ofercie poniżej.
ATRAKCJE SCENICZNE DLA DZIECI
A teraz secik atrakcji scenicznych dla dzieciaków. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że większość wykonawców poniżej to ludzie których znam (albo przynajmniej poznałem).
- MATEUSZ ŚWISTAK/BAŚNIE NA WARSZTACIE – Kim jest Świstak? Opowiadaczem. Na życie zajmuje się profesjonalnym snuciem baśni i legend. Bardzo fajny gość. Polecam.
- CZOCHER I JEGO BRZUCHOMÓWCA – PIOTR BORUTA. W trakcie tego pokazu dzieci będą mogły podziwiać ginącą sztukę brzuchomówstwa.
- KLAUN FRED. Pierwotnie zamieściłem go w poprzedniej sekcji tekstu. Prawda jest jednak taka, że nikt mi nie uwierzy w coś takiego jak klaun dla dorosłych. Dlatego przenoszę Freda tutaj. Ten artysta ma dosyć unikalny pokaz oparty na wielu elementach – jeździe na małym rowerku, grze na eksplodującej gitarze i żonglowaniu dwunastoma piłeczkami.
- KLAUN FELIX. Twórca kabaretowy i cyrkowy z kilkudziesięcioma latami doświadczenia w graniu dla dzieci i dorosłych. Z tego co się orientuję, jest klaunem z powołania i regularnie gra dla dzieciaków we własnym teatrze w Krakowie.
- BŁAZEN PIERON. Iluzjonista, który „wytworzył sobie” drugą postać – zabawnego, psotnego błazna, który bawi się z dziećmi i pokazuje im proste sztuczki. Raz z nim pracowałem i muszę powiedzieć, że robi dobrą robotę :)
- TEATR (LALKOWY) MARKA ŻYŁY. Teatr jednocześnie jedno i wielo-osobowy. Bo za sprawą manualnych umiejętności Marka Żyły ożywają w nim najrozmaitsze pluszowe i drewniane postacie.
ZESPOŁY Z ZACIĘCIEM FOLKOWYM (albo z innym przytupem)
Festynu bez muzyki to chyba naprawdę nie ma. Na plenerach usłyszymy zespoły grające skocznie, żywo i ze swojego rodzaju folkowym zacięciem. Pod spodem zamieszczam właśnie grupy grające „pod nóżkę”:
- DIKANDA. Zespół, który tworzy muzykę do pewnego stopnia uniwersalną – w ich piosenkach znajdziecie inspiracje zarówno z Karpat, jak i znad Adriatyku. W pewien specyficzny sposób uniwersalne są też teksty – część piosenek wokalistki śpiewają w całkowicie zmyślonym języku dikandyjskim.
- BELTAINE. Polski i relatywnie znany zespół grający muzyką celtycką. A że mój kolega z liceum robi w nim za dudziarza, to polecam :)
- UKOJA. Polska artystka, która pisze własne utwory folkowe tak dobre, że ciężko je odróżnić od oryginalnych piosenek wsi sielskiej, anielskiej. Też ją w sumie znam, ale o wiele mniej niż kolegę z zespołu powyżej :)
- SAMLEŁ. Raper spod samiuśkich Tater. Tak jest, istnieje coś takiego jak podhalański hip-hop. Myślę, że na wielu wydarzeniach występ górala strzelającego bragadaccio do mikrofonu może stanowić ciekawe urozmaicenie.
- BUBLICZKI. No i część starszych czytelników teraz się zastanowi, dlaczego polecam zespół rosyjski. Ano. On jest Kaszubski. A dlaczego ma w nazwie jedno z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce rosyjskich słów, to naprawdę nie wiem. Wiem za to, że Bubliczki bardzo sprawnie łączą nowoczesne brzmienia ze swoją endemiczną mową z Pomorza.
- BIESIADA. Czym jest biesiada? Specyficzną formą rozrywki – miksem skocznych, klasycznych piosenek, dowcipów (delikatnie mówiąc, nie zawsze grzecznych) i czasami animacji (kompletnie niegrzecznych). Na niektórych festynach nie sprawdzi się to całkowicie. Na innych wejdzie jak złoto. Nikogo konkretnego nie mam do polecenia w tej kategorii, ale sygnalizuję, że taka opcja jak biesiada istnieje :)
- BUDKA BAND SHOW. Pierwotnie korciło mnie, żeby jako propozycję dopisać tutaj wynajęcie dowolnego cover bandu. Zamiast tego polecę konkretny i dosyć oryginalny zespół. Budka Band serwuje cały koncert złożony z hitów, zgadliście, Budki Suflera. Panowie w ofercie mają też całościowy występ z utworami Krawczyka i kogoś jeszcze (nie pamiętam kogo, ale raczej nie Nergala).
- 3 MAJTKI. Tutaj przypomnę, że szanty też mają przytup. I prosty rytm, który wybitnie nadaje się do klaskania. A że wiele festynów odbywa się nad morzem/jeziorem/innym akwenem wodnym, to piosenki o żeglarzach powinny się fajnie sprawdzić. Z 3 Majtkami grałem na jednej scenie na Puckim Dniu Kapra. Fajnie łupią. Jest polecane :)
- RECYCLING BAND. Zespół, który swoją muzykę tworzy na instrumentach robionych „ze śmieci”. Gitara z butli, perkusja ze starych wiader. Co by nie mówić, to się świetnie wpisze w klimat imprez plenerowych, które mają na celu promowanie ekologii :)
ELEMENTY OPRAWY (stoiska, kuglarze, grupy rekonstrukcyjne)
W tym akapicie znajdziecie wszystko, co dzieje się na terenie otaczającym scenę. „Przebierańców”, żonglerów i innych ludzi, którzy zapewniają szeroko rozumiany klimat.
- GRUPY REKONSTRUKCYJNE. Zapaleńcy, którzy odtwarzają stroje i bronie z dosłownie każdej epoki – od starożytnego Rzymu po drugą wojnę światową. Wydaje mi się, że na wielu festynach w Polsce, najlepiej sprawdzi się grupy związane z naszą przeszłością – na przykład wojowie słowiańscy.
- DINOZAURY, KTÓRE ŁAŻĄ POMIĘDZY LUDŹMI. Efektywnie są to bardziej oryginalne żywe maskotki. Ludzie w częściowo mechatronicznych kostiumach, które mocno przypominają veloci raptory i miniaturowe t-rexy.
- CYRKOWCY. Artyści w wielobarwnych strojach, którzy spacerują na szczudłach, żonglują i jeżdżą na rowerkach jednokołowych (Rzadko wykonują wszystkie powyższe czynności na raz. Niestety). Można powiedzieć, że jest to takie show, które trwa przez całą imprezę i „otacza” gości.
- SUPERBOHATEROWIE. Osoby rekonstruujące czasy, które nigdy nie istniały. Przychodzą na imprezę w strojach Spidermana, Ironmana i Kapitana Ameryki, żeby robić pozytywne zamieszanie.
- LUDOWO-ABSTRAKCYJNI PRZEBIERAŃCY (Z ŻYWCA). Jest taka tradycja jak Gody Żywieckie. Barwna parada, w której maszerują postacie trochę jak z baśni ludowej a trochę jak z obrazów Salvatora Dalego. Tego się nie da odzobaczyć! Korowód jest jednoznacznie związany z okresem postświątecznym i końcem karnawału. Pamiętam jednak, że z żywieckimi przebierańcami zdarzyło mi się pracować na paradzie z zupełnie innej okazji – ergo można ich wynająć, aby zapewnili chaos, rozmach i rozrywkę na festynie!
- LUSTRZANA PARA. Wymienione w podpunkcie z cyrkowcami MosaicEvents ma taką usługę w swojej ofercie. Lustrzana para przechadza się pomiędzy gośćmi i wygląda jak z z innej bajki :)
- LUFCIK NA KORBKĘ. Teatr, który specjalizuje się w graniu pomiędzy ludźmi. Tworzy coś pomiędzy spektaklami, animacjami a wkręcaniem ludzi na potęgę. Jeśli ich zapytacie, czy mają coś na festyn, z dużym prawdopodobieństwem powiedzą, że tak :)
- WIOSKA GINĄCYCH ZAWODÓW. Stragany, które pozwalają przyjrzeć się zawodom wymarłym – czasami naprawdę z bliska. Ja się przyjrzałem i tak się wczułem w pozowanie do zdjęcia, że próbowałem kuć żelazo, które już zdecydowanie nie było gorące (poniżej :))

WARSZTATY
Kolejny często spotykany element festynów to warsztaty. Zajęcia dostosowane do warunków plenerowych – czyli zazwyczaj uproszczone na maksa :)
- WARSZTATY BUDOWANIA RAKIET. Rakiety są dla fizyki tym, czym dinozaury dla archeologii. Magnesem, eyecatcherem, uniwersalnym przyciągaczem uwagi. I dlatego właśnie wydaje mi się, że warsztaty budowania tych powietrznych statków, mogą okazać się świetnym rozwiązaniem na wydarzeniu plenerowym.
- WARSZTATY JAZDY NA DESCE. W roku 2024 w ramach ŁÓDŹ SUMMER FESTIWAL pracowałem jako konferansjer w strefie Hot Wheels Skate. Jej głównym i bardzo fajnym punktem były warsztaty jazdy na deskorolce. Dzieciaki były zachwycone i nie chciały odejść, więc jest co polecać :)
- WARSZTATY WALENIA W BĘBEN. Ja się na muzyce nie znam, ale wydaje mi się, że niewiele jest instrumentów mniej wymagających niż ręczny bęben. I pewnie stąd bierze się popularność tego typu zajęć na wszelkiego rodzaju imprezach.
- WARSZTATY TANECZNE DLA DZIECIAKÓW. Parę lat temu na WOŚPie widziałem zajęcia taneczne Minionki Rozrabiają. Są przeznaczone dla dzieci w wieku 2-3 lat. Dają dużo radości uczestnikom i chyba jeszcze więcej obserwatorom. A wygląda to tak: Prowadząca pokazuje energetyczne układy, a dzieciaki próbują je powtórzyć i nic ale to absolutnie nic im nie wychodzi (ale same tego oczywiście nie widzą). Można się uśmiać :)
- WARSZTATY SEROWARSKIE. Krótko i treściwie – są to warsztaty, w trakcie których możecie zrobić sobie swój własny ser. W wielu różnych odmianach i prawdopodobnie z licznymi dodatkami.
- WARSZTATY PARZENIA YERBA MATE. Czasami spotkanie w plenerze jest spoko okazją, żeby spróbować czegoś nowego. Uprzejmie informuję więc, że tym czymś nowym może być napar z ostrokrzewu paragwajskiego. Jako prowadzącą polecam Yerba Mamę – zajmuje się serwowaniem napoju od lat i myślę, że w razie czego świetnie poprowadzi warsztaty.
- WARSZTATY PROJEKTOWANIA KALKULATORÓW W MINECRAFCIE. Myślicie, że to żart? Bynajmniej. Mój siostrzeniec prowadził takie warsztaty na letnim obozie młodzieżowym. Uczył, jak budować kwadratowe kalkulatory, które wyświetlały wyniki w kodzie binarnym za pomocą promieni strzelających w niebo (oczywiście niebo w Minecrafcie, a nie prawdziwe). Jeśli tego typu zajęcia wydają Wam się dobrym pomysłem, napiszcie do mnie. Przekażę kontakt.
- WARSZTATY ILUZJI. Ja wiem, że iluzjonistom poświęciłem osobny podpunkt parę akapitów wyżej. Warsztaty z magii to jednak zupełnie inne doświadczenie – raz na imprezie plenerowej widziałem, że tego typu usługę świadczył niejaki Hatman. Jeśli chcecie u siebie szkolenie z prostych sztuczek, odezwijcie się do niego!
KONKURSY
Nie wiem, ile widziałem imprez plenerowych. Na pewno dziesiątki. Możliwe, że setki. Na pewno jednak niewiele pamiętam takich, które by się obywały całkowicie bez konkursów. Pod spodem zamieszczam kilka pomysłów na gry i zabawy:
- WIELOOSOBOWE SPODNIE. Takie klaunowe portki, które są w stanie pomieścić całą, trzyosobową drużynę. Oczywiście te nietypowe spodnie zakłada się, żeby później się w nich ścigać z innymi, analogicznie ubranymi drużynami.
- ZABAWY Z ALKOGOGLAMI. Alkogogle to takie okulary z mętnymi szkłami. Mają symulować upojenie procentami i pokazywać, że nie jest fajne. W tych goglach przeprowadza się różnego rodzaju zabawy – np. przenoszenie piłeczek, zbieranie palików, itp.
- CORNHOLING. Gra, którą możecie znać z amerykańskich filmów (jeśli bohaterowie pójdą na festyn w Kentucky :)). Cornholing polega na celowaniu do dziury obciążonymi woreczkami. W razie czego zestawy do tej gry znajdziecie w Decathlonie.
- WYŚCIG W GĄSIENNICY ANIMACYJNEJ. Gąsiennica to jeden z klasycznych gadżetów używanych przez animatorów. Kawał taśmy, do którego wchodzą dzieci (albo duzi ludzie), żeby spróbować jak najszybciej „pełznąć”.
- RZUT BERETEM. Oczywiście na dystans. To jakie dokładnie będą zasady (i czy trzeba przynieść własny beret), już sobie jakoś sami wymyślicie.
- WYŚCIG Z JAJEM NA ŁYŻCE TRZYMANEJ W USTACH. Każdy to gdzieś, kiedyś widział, ale na wszelki wypadek przybliżę, o co chodzi. Wyścig, w którym uczestnicy trzymają jajka na łyżkach, trzymanych w ustach. Trudne, więc śmieszne.
A duuuuużo więcej konkursów znajdziecie we wpisie poniżej. Wiele z nich nawiązuje do życia wsi, ale mieszkańcy miast też powinni znaleźć coś dla siebie.