Klasyk z urzędu skarbowego

Nie powinno mnie to dziwić i gdyby ta prosta historia dotyczyła kogoś innego, tylko bym się uśmiał. Ale ponieważ dotyczy akurat mnie, lekko podniosła mi ciśnienie, żeby nie powiedzieć, że wkurwiła. Dostałem wezwanie (wczoraj!!!) od Urzędu Skarbowego w Pczewa (miejsce zameldowania) do złożenia Pita-37.

Pita naturalnie złożyłem i to mocno przed ostatecznym terminem (przed początkiem maja), natomiast wysłałem go do urzędu w Krakowie (miejsce zamieszkania), do czego mam prawo, a nawet obowiązek. Okazało się, że urząd krakowski najwyraźniej się nie lubi, a na pewno nie utrzymuje kontaktów z placówką w Pczewie. Żaden małopolski urzędas nie zdecydował się na poinformowanie urzędasa świętokrzyskiego o tym, że mój pit dotarł i że jest z nim wszystko w porządku (Dostałem zwrot podatku. Zakładam, że gdyby było coś nie tak, raczej bym tych pieniędzy na koncie nie zobaczył.) Czytaj dalej „Klasyk z urzędu skarbowego”

Kilka stron, które sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy nie trafiłem do rzeczywistości alternatywnej

scihza

Internet to ostatni bastion ludzkiej wolności, miejsce w którym możesz zrobić absolutnie wszystko (tak długo jak sprowadza się to do wyrażenia swoich myśli bądź innej formy publikacji.) Ogólnie z reguły ten fakt promuję, hołubię i popieram. Bardzo mnie cieszy dzisiejszy świat, w którym każdy może założyć bloga i jeśli ma ochotę, pisać na nim, że Polacy są najwspanialsi, albo że jemu samemu (autorowi) na przykład cuchną skarpety. Aczkolwiek są takie miejsca w sieci, do których trafiam, czytam i nie dowierzam. Pod spodem drobna kolekcja stron, które dosyć mocno pozaginały sposób w jaki patrzę na świat. Czytaj dalej „Kilka stron, które sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy nie trafiłem do rzeczywistości alternatywnej”

Kabaret, stand up, impro, aktorzyny

scenaDo niedawna sytuacja na polskiej scenie, hmm nazwijmy to kabaretowej, była w miarę prosta. Żyli sobie kabareciarze, czyli samouki, samograje, z reguły ludzie, którzy weszli na scenę podczas studiów, a później na niej zostali. Byli też aktorzy, po szkołach, profesjonalni, z dykcją, impostacją, postawą i papierami. Za kabaret brali się nie z pasji, ale żeby móc chałturzyć pomiędzy rolami Makbeta w teatrze i sprzedawcy w reklamie McDonalda. Aktorzy przeważnie okazywali kabareciarzom wyższość, właśnie dlatego, że ci drudzy są samoukami, czyli można powiedzieć niedoukami. Natomiast kabareciarze nie przepadali za aktorami, z tej prostej przyczyny, że pięć lat szkoły teatralnej znacznej części absolwentów implantuje w dupę kawał solidnego kija. Czytaj dalej „Kabaret, stand up, impro, aktorzyny”

Tak się reklamuje taniec erotyczny!

playhouse2Parę osób może w to uwierzy, większa część pewnie jednak nie: natknąłem się na powyższe ogłoszenie przez przypadek. Po wpisaniu hasła „Warszawa” w Google na Wapie, wyświetla się jako pierwsze. Sami sprawdźcie.

Zacząłem się śmiać tak bardzo, że aż wszedłem na stronę i ją sprawdziłem. Niestety dalej jest typowo: na zdjęciach diamentowe ślicznotki piją szampana wijąc się na kolanach nadzianych przystojniaków. Po obiecanych w nagłówku żeńskich pokrakach nie ma ani śladu. Być może rzeczywiście istnieją, ale żeby doznać zaszczytu oglądania ich, trzeba się zjawić w lokalu we własnej osobie. Czytaj dalej „Tak się reklamuje taniec erotyczny!”

Błędne koło

Początki kariery estradowej są trudne. Rozpoczynam ją od siedmiu lat, więc coś na ten temat wiem. Aktualnie można powiedzieć, że jestem na etapie wstępnej rozpoznawalności. Średnio raz na miesiąc zdarza mi się, że kiedy idę zaspany po poranną bułkę o jedenastej skoro świt, jakiś człowiek się za mną ogląda i pyta: „czy to pan?” Kiedy już z dumą i uśmiechem odpowiem: „tak to ja”, często, jak na te rzadkie przypadki, okazuje się, że jest to wykładowca z politechniki z nadspodziewanie dobrą pamięcią, albo jakaś dziwna osoba, która dawno temu jeździła z moim eks współlokatorem na rolkach i że wcale, ale to wcale nie kojarzy mnie ze sceny kabaretowej. (Jakie długie zdanie. O ja! Mówcie mi Rejmont.) Jednak od czasu do czasu to faktycznie jest to, naprawdę zostaję ROZPOZNANY i wtedy rosnę w piórka i przez następny tydzień rozglądam się, czy zza krzaków nie śledzi mnie komando paparazzich Pudelka. Czytaj dalej „Błędne koło”

Jak zmotywować się do nieprzerwanego leżenia na kanapie?

kanapaLeżenie na kanapie to nie jest forma odpoczynku, to styl życia (jak zresztą wszystko dzisiaj). Dlaczego tak wielu ludzi ma problem z leżeniem na kanapie dłużej niż osiem godzin jednym ciągiem? Obwiniać tutaj należy przede wszystkim treści aktywujące, motywujące i ponaglające, które atakują nas ze wszystkich stron. Reklamy, radio, internet starają się nam wmówić, że musimy coś robić. Powtarzają nam, że będziemy szczęśliwsi, jeśli zaczniemy biegać, zwiedzać świat, zarabiać więcej pieniędzy. Gówno prawda! Najszczęśliwszy człowiek to taki, który cały dzień leży i nie robi absolutnie nic. Już dzisiaj dołącz do szczęśliwego społeczeństwa Couchlierów. Ja ci powiem, jak to zrobić. Już teraz.

Niektórym się wydaje, że jeśli chodzi o leżenie na kanapie osiągnęli już wszystko. Takie podejście to duży błąd. Zawsze możesz leżeć na kanapie jeszcze dłużej, jeszcze lepiej i jeszcze mniej efektywnie. Jak to zrobić? Czytaj poniżej. Czytaj dalej „Jak zmotywować się do nieprzerwanego leżenia na kanapie?”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową