Co robił Louis C.K., zanim stał się gwiazdą stand-up comedy?

Late Night with Conan O'Brien - Season 1

To jest de facto post z ciekawostkami o Louisie C.K.-u. Dowiecie się z niego o kilku jego wcześniejszych 'jobach’ i poznacie parę mniej znanych utworów z jego udziałem.

Najpierw jednak wspomnę o jego nazwisku. Przez bodajże dwa lata uczyłem się węgierskiego i doszedłem do poziomu, który pozwalał mi swobodnie posługiwać się alfabetem.

Louis z pochodzenia jest częściowo Węgrem (między innymi). Jego nazwisko 'Szekely’ jest za to węgierskie w stu procentach.

Ponoć komik zaczął używać pseudonimu ’C.K.’, aby przybliżyć ludziom właściwe brzmienie swojej godności. Już tłumaczę. Węgierska pisownia jest cokolwiek dziwna. W ich abecadle ’sz’ czyta się jako ’s’, a ’sz’ jako ’s’. ’Ly’ to jedno z dwóch występujących w tym języku ’j’. ’E” wprawdzie wymawia się normalnie, ale jeśli pojawi się nad nim apostrof, już może być czytane jako ’ie’.

Zakładam więc, że pierwotnie w nazwisku komika widniało ’é’. Mamy więc ’sz’ czytane jako ’s’, ’ie’ oraz ’ly’ wymawiane jako ’j’. Fonetycznie otrzymujemy coś w rodzaju ’Siekej’. Do angielskojęzycznego ’C.K.’ bardzo stąd blisko.

Czytaj dalej „Co robił Louis C.K., zanim stał się gwiazdą stand-up comedy?”

Psychologia i humor – popularne teorie z komentarzem laika-praktyka

Przypomnij sobie dowcip, fragment skeczu, humorystyczną sytuację, cokolwiek, co Cię ostatnio rozśmieszyło. Załóżmy, że Twoje rozbawienie wywołał jakiś nieistniejący i hipotetyczny dowcip o kaczce. Zastanów się, dlaczego wywołał u Ciebie śmiech. I odpowiedź: „bo był śmieszny” nie kwalifikuje się jako prawidłowa. Dlaczego niepowodzenia życiowe jakiegoś fikcyjnego ptaka domowego powodują skurcze Twojej przepony? I tym bardziej: Co one mają u diabła wspólnego z chwilowym wzrostem Twojego poczucia szczęśliwości? Czytaj dalej „Psychologia i humor – popularne teorie z komentarzem laika-praktyka”

Komik do wynajęcia – ciekawe przypadki

Związki komików ze światem biznesu są cokolwiek skomplikowane. Większość ludzi śmiechu widzi siebie jako artystów… A dla artysty udział w imprezach firmowych musi, ale to musi być formą szmacenia się. Wszyscy grają, albo przynajmniej chcieliby grać dla korporacji, ale jednocześnie nikt się nie kwapi, żeby się o to szczególnie starać. To znaczy liczni kabareciarze, komicy, etcetera ogłaszają, że bankiety, eventy, że jak najbardziej zaprezentują swój program uhonorowany licznymi nagrodami, ale nikt nie przygotowuje produktów (przepraszam dzieł) stworzonych z myślą o graniu dla korpo… Czytaj dalej „Komik do wynajęcia – ciekawe przypadki”

Youtuberzy – piąta noga komedii

Czas dłuższy temu napisałem tekst, w którym wyraziłem swoje zdanie na temat kilku zjawisk komediowych istniejących na polskiej scenie. Wspomniałem tam więc o impro, stand-upie (pchającym się do impro), kabarecie (pchającym się do impro i stand-upu) oraz aktorach komediowych (wpychających swoje zadzierzgnięte w górę przez nadmiar ćwiczeń impostacyjnych nosy we wszystkie trzy powyższe nurty). O każdym z tych scenicznych trendów wystosowałem dwie opinie: wredną i w miarę obiektywną.

Sam nie wiem dlaczego, ale wtedy, ten rok z okładem temu, w ogóle nie patrzyłem poważnie na komediowych Youtuberów. Być może zaważyło to, że serwis przez ten czas mocno się rozwinął, a nawet rozbuchał. Być może częściowo chodziło też o fakt, że w tamtym momencie zetknąłem się jedynie z ortodoksyjnie gównianymi próbami prowadzenia humorystycznych kanałów w serwisie Youtube. Czytaj dalej „Youtuberzy – piąta noga komedii”

Mark Twain – dziewiętnastowieczny komik stand-up?

twain

Marka Twaina zaliczam do swoich ulubionych pisarzy, pomimo że nigdy nie przeczytałem w całości żadnej jego książki. Próbowałem na jednym z wakacyjnych obozów przebrnąć przez tom humoresek jego autorstwa (tytułu nie pamiętam), ale z przykrością muszę stwierdzić, że źle trafiłem, bo były chu…owe i naprawdę mało humorystyczne (co dla wszystkich osób parających się pisarstwem satyrycznym powinno stanowić pokrzepienie. Możesz spłodzić sporo kiepskich tekstów i pomimo tego zyskać status geniusza.) Oglądałem też kilka ekranizacji Tomka Swayera, w tym kreskówkę, produkcji zdaje się japońskiej. Wersji flmowych Księcia i Żebraka wciągnąłem chyba z pięć, ale umówmy się, że to nie równoważy faktu, iż nigdy nie przeczytałem książki Marka Twaina. Dlaczego więc zaliczam go do moich ulubionych pisarzy? Czytaj dalej „Mark Twain – dziewiętnastowieczny komik stand-up?”

Inteligentny humor – what da fuck is that?

Wywiady, które Sasha Baron Cohen przeprowadzał w Da Ali G Show epatują (a w pieprzę sobie nadęte słowo, co tam) najbardziej inteligentnym humorem, jaki kiedykolwiek widziałem. Większość czytelników prawdopodobnie kojarzy wymienionego piętro wyżej artystę z filmem Ali G In Da Haus lub nawet jedynie z Boratem. O ile produkcje filmowe tego pana epatują (a wpieprzę sobie po raz drugi, może powiedzą, że tekst inteligentny) zbyt dużą ilością humoru fekalnego, a jedynie niekiedy zaskakują błyskotliwością, o tyle jego show telewizyjne było po prostu mistrzowskie. Ali G oczywiście sypał w nim całymi ciągami wulgarnych odzywek, ale jednocześnie, moim zdaniem, wspinał się na wyżyny intelektu. Bo ten aktor-komik udawał skończonego głupka, a jednocześnie zapraszał do studia poważnych naukowców i wciągał ich w epicko kretyńskie dyskusje (nigdy nie zapomnę pytania, które zadał grupie teologów: „Wasz Jezus urodził się w Boże Narodzenie. Przypadek?”). Sasha Baron Cohen to mistrz wkrętu, najlepszy prankster i jednocześnie żaden tam Wardęga… Wciągając ludzi w swoje gierki improwizuje, rewelacyjnie zmienia postacie i przede wszystkim bierze na cel dosyć istotne figury. Zanim stał się rozpoznawalny na szeroką skalę, przeprowadził szereg idiotycznych wywiadów z naprawdę znanymi ludźmi nauki (w tym z Noamem Chomsky’m). Zrobienie idioty z jednego z największych lingwistów planety moim zdaniem kwalifikuje się jako inteligentny humor… Czytaj dalej „Inteligentny humor – what da fuck is that?”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową