Błędne koło

Początki kariery estradowej są trudne. Rozpoczynam ją od siedmiu lat, więc coś na ten temat wiem. Aktualnie można powiedzieć, że jestem na etapie wstępnej rozpoznawalności. Średnio raz na miesiąc zdarza mi się, że kiedy idę zaspany po poranną bułkę o jedenastej skoro świt, jakiś człowiek się za mną ogląda i pyta: „czy to pan?” Kiedy już z dumą i uśmiechem odpowiem: „tak to ja”, często, jak na te rzadkie przypadki, okazuje się, że jest to wykładowca z politechniki z nadspodziewanie dobrą pamięcią, albo jakaś dziwna osoba, która dawno temu jeździła z moim eks współlokatorem na rolkach i że wcale, ale to wcale nie kojarzy mnie ze sceny kabaretowej. (Jakie długie zdanie. O ja! Mówcie mi Rejmont.) Jednak od czasu do czasu to faktycznie jest to, naprawdę zostaję ROZPOZNANY i wtedy rosnę w piórka i przez następny tydzień rozglądam się, czy zza krzaków nie śledzi mnie komando paparazzich Pudelka. Czytaj dalej „Błędne koło”

Jak zmotywować się do nieprzerwanego leżenia na kanapie?

kanapaLeżenie na kanapie to nie jest forma odpoczynku, to styl życia (jak zresztą wszystko dzisiaj). Dlaczego tak wielu ludzi ma problem z leżeniem na kanapie dłużej niż osiem godzin jednym ciągiem? Obwiniać tutaj należy przede wszystkim treści aktywujące, motywujące i ponaglające, które atakują nas ze wszystkich stron. Reklamy, radio, internet starają się nam wmówić, że musimy coś robić. Powtarzają nam, że będziemy szczęśliwsi, jeśli zaczniemy biegać, zwiedzać świat, zarabiać więcej pieniędzy. Gówno prawda! Najszczęśliwszy człowiek to taki, który cały dzień leży i nie robi absolutnie nic. Już dzisiaj dołącz do szczęśliwego społeczeństwa Couchlierów. Ja ci powiem, jak to zrobić. Już teraz.

Niektórym się wydaje, że jeśli chodzi o leżenie na kanapie osiągnęli już wszystko. Takie podejście to duży błąd. Zawsze możesz leżeć na kanapie jeszcze dłużej, jeszcze lepiej i jeszcze mniej efektywnie. Jak to zrobić? Czytaj poniżej. Czytaj dalej „Jak zmotywować się do nieprzerwanego leżenia na kanapie?”

Odpadki na wagę złota

Te ścinki, te resztki, które zaraz tutaj wypiszę, tak naprawdę nie zasługują na odrzucenie. Moim subiektywnym zdaniem prezentują się nieźle, uważam że nie są najgorsze i właściwie powinienem nad nimi pracować. Szukać dla nich przytułku w którymś skeczu, monologu, programie. Niestety nigdzie dla nich owego miejsca nie widzę… Dlatego, jako zły autor-ojciec pozbywam się tych tekstów-dzieci i zsyłam je na wieczne wygnanie do kosza na twórcze odpadki. Czytaj dalej „Odpadki na wagę złota”

Blogowanie to komentowanie

To nie jest post poradnikowy! To nie jest post poradnikowy! To nie jest post poradnikowy! To nie jest post poradnikowy!

To są jedynie moje luźne przemyślenia na temat blogowania.

Jestem tutaj nowy. Pisząc tutaj, na myśli blogosferę. Założyłem bloga pięć miesięcy temu, od czterech prowadzę go aktywnie. Mniej więcej dwanaście tygodni temu zdałem sobie sprawę, że moje blogopisanie przeradza się w uzależnienie. W czerwcu nałóg osiągnął apogeum, bo opublikowałem aż dwadzieścia osiem postów. Aktualnie staram się pisać mniej, trzymać poziom trzech wpisów tygodniowo. Za to większą uwagę przykładam do komentowania. Czytaj dalej „Blogowanie to komentowanie”

Nie pomogłem Jurkowi Bożykowi w tramwaju

bożykZacznę tak…

Jeśli chrześcijanie mają rację, kocioł w piekle, na który i tak już zasłużyłem, zostanie zamieniony na prywatny piekarnik z termoobiegiem, termosondą i innymi termobajerami.

Jeśli buddyści mają rację, odrodzę się jako niedorozwinięta pchła żyjąca na tyłku trędowatego sznaucera.

Jeśli muzułmanie mają rację, jestem kilka dziewic w plecy.

Jeśli jestem bohaterem kiepskiego filmu, ostatnia scena będzie pokazywać, jak toczę się na wózku i proszę ludzi o pomoc. I oczywiście, nikt tej pomocy nie będzie chciał mi udzielić. Czytaj dalej „Nie pomogłem Jurkowi Bożykowi w tramwaju”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową