Różne, często dosyć dziwne rzeczy człowiek robi z nudów. Ja, całkiem niedawno temu, właśnie z nudów wpisałem w Google nazwę swojego pierwszego kabaretu… Okazało się, że jego strona istnieje, ma się dobrze i dalej wisi w sieci (link pod banerem powyżej). Powodowany tym samoodkryciem i prawdopodobnie, właśnie nudą postanawiam o formacji Totakapokraka napisać. Czytaj dalej „Lekka nostalgia za byciem Pokraką”
Kategoria: Uncategorized
Czy da się podkręcić swój biologiczny procesor?
Kiedyś, gdzieś przeczytałem bądź usłyszałem, że nikt nie ma zbyt dużo pieniędzy, ani zbyt mało rozumu. Nie pamiętam, kto jest autorem sentencji, ale wydaje mi się, że ktoś istotny – ktoś z wysokiej ligi, w której grali Kartezjusz, Kirkegard i Sartr. Jeden z tych gości, którzy wytworzyli listę aforyzmów dłuższą niż supermarketowy rachunek siedmiodzietnej rodziny przed świętami
Po co przytoczyłem to stwierdzenie? Oczywiście, żeby się z nim pokłócić. W miarę zgadzam się z częścią pierwszą – niezależnie od tego ile masz na koncie, zawsze znajdzie się coś na co w ciągu cię nie stać – lot w kosmos, prywatny kraj. Wydaje mi się jednak, że druga część nie jest prawdą. Zależy jak definiować rozum, ale jeśli jako inteligencję, to ludzie chcą mieć jej więcej. Po to całe tabuny młodych gnają na studia, podejmując absurdalne kierunki jak filozofia, żeby później móc zabrylować w towarzystwie, albo na blogu, że słyszeli takie nazwiska jak Kartezjusz, Kirkegard i Sartr (na szczęście na filozofię nie poszedłem, ale i tak bryluję) i w efekcie wyjść na bardziej inteligentnych. Czytaj dalej „Czy da się podkręcić swój biologiczny procesor?”
Siedemdziesiąty post ogólnie, pierwszy o zazdrości
Sam w to chyba nie wierzę, ale ten wpis będzie traktował o uczuciach, a konkretnie o jednym z nich. Tak się jakoś złożyło, że ludzkość nie tylko ponazywała atakujące ją emocje, ale także podzieliła na dwie grupy – jak to zwykle bywa, na dobre i złe. Miłość, życzliwość, ufność, podziw to te, które w sobie rozwijamy i pielęgnujemy, natomiast rozdrażnienie, gniew, rozczarowanie, zazdrość i wiele wiele innych odpychamy od siebie, oddalamy, wykopujemy dołek, wrzucamy doń i przysypujemy piaskiem.
Z jednej strony normalna rzecz, bo nikt nie lubi być smutny, nikt nie lubi się męczyć, siedzieć w koncie (błąd celowy z pozdrowieniami dla Szymona Kabacińskiego) chlipiąc i myśląc o poziomie własnej beznadziei. Z drugiej strony gdyby wściekłość, frustracja i rozczarowanie zniknęły, nic nie pchałoby nas do przodu, stalibyśmy się dziwnymi stworkami podobnymi do Elojów z Wellsa. Cały dzień miotalibyśmy się w pozytywnej euforii, dając sobie prezenty bez powodu. Czytaj dalej „Siedemdziesiąty post ogólnie, pierwszy o zazdrości”
Najnowsze, aczkolwiek trochę już ośniedziałe resztki
W nazwie strony stoi wyraźnie „Stand up i inne takie”, a stand up’u ostatnio nie widać tu ani na lekarstwo. Nie ma go w tym momencie zbyt dużo, ani na blogu, ani też w moim życiu (no może poza oglądaniem innych komików na YT). Kalendarz wprawdzie mam całkiem ładnie wypełniony, zajętych terminów sporo, ale żaden z nich nie jest moim solowym występem. Dlaczego? Wakacje. Stand up najlepiej wychodzi w knajpach, a teraz większość ludzi wybiera ogródek piwny bądź zwyczajnie łąkę, piwo i strach przed gadzinami ze straży miejskiej. W maju standupowałem całkiem sporo, w czerwcu też trochę. Sam sobie nakręcałem te występy, dużo dzwoniłem. Im bliżej było do wakacji, tym częściej słyszałem od właścicieli i menagerów knajp, że chętnie, ale raczej na jesieni, bo teraz większość ludzi wybiera ogródek piwny bądź zwyczajnie łąkę, piwo i strach przed gadzinami ze straży miejskiej. Postanowiłem więc odłożyć dzwonienie do września. To dziwne, że się zniechęciłem, bo gdyby ktoś kazał mi wypisać pięć moich największych zalet, to upór miałby miejsce pierwsze. Najwyraźniej napisałbym nieprawdę. Czytaj dalej „Najnowsze, aczkolwiek trochę już ośniedziałe resztki”
Bóg – dobry ojciec
Postać B
oga (piszę z dużej, bo jest to rzeczownik własny, a poza tym mam taką fantazję) często jest zestawiana z określeniem „dobry ojciec”.
Kiedy myślę „dobry ojciec”, widzę sympatycznego gościa koło czterdziestki piątki. Ma mały brzuszek i zmęczony wyraz twarzy, bo autentycznie i szczerze wypruł żyły, żeby jego dzieci mogły chodzić na studia i jeździć na żagle. Ma pracę nieźle, ale nie bardzo dobrze płatną. Bo prace bardzo dobrze płatne są przecież ryzykowne, a on nie chciałby zostać bez środków na utrzymanie swojego syna i córki. Czytaj dalej „Bóg – dobry ojciec”
Karramba – raper, katolik, niewiarygodny szowinista
Dzisiaj dziwi mnie internet, a konkretnie raper, którego tylko tam można spotkać. Karramba jest jednym z wielu przykładów zaprzepaszczonej kariery, bo startował niemal równolegle z Liroyem. Kiedyś, w zamierzchłych czasach mojej podstawówki jego kawałek o zamaszystym tytule „Pocałuj mnie w dupę” można było usłyszeć na każdej wiejskiej potańcówce. Czytaj dalej „Karramba – raper, katolik, niewiarygodny szowinista”