„Ełk, Ełk, Ełk.” – miasto, którego nazwa mogłaby być odgłosem paszczowym rzadkiej odmiany foki. Mimo to ładne. W każdym razie kiedy idziesz promenadą, albo przepływasz po jeziorze rowerkiem wodnym wystylizowanym na samochód retro. Jeśli opuścisz wymuskane pod gusta niemieckich turystów centrum i wejdziesz w osiedla, przywitają cię odrapane bloki i całkiem duża ilość smutnych twarzy (też często odrapanych). MULATKA jest jednym z najlepszych przeglądów kabaretowych w Polsce. Nie ma zawrotnej renomy PAKi, nie posiada dwudniowej relacji telewizyjnej jak RYJEK, ale ma jezioro. Właściwie nawet cztery, bo tyle ich znajduje się na terenie miasta Ełk. Poza tym odbywa się na przełomie lipca i sierpnia. Można przyjechać, opalić się, napić piwa na plaży z dawno niewidzianymi znajomymi i ewentualnie obejrzeć kilka kabaretów.
Pierwszego dnia nie oglądam właściwie nic. Za mną nieprzespana noc w pociągu i nie mam siły na kilka godzin fantastycznej zabawy, paroksyzmy śmiechu i odkrywanie nowych talentów, które być może za parę lat staną się legendami polskiej estrady. Czytaj dalej „Świadomości strumień z Mulatki”
Kategoria: Uncategorized
Żyjemy w kraju policyjnym
Pisałem niedawno o tym, że odwiedziłem kilka ciekawych miejsc na południe od Polski. Nie była to jakaś szalona ani wielka wyprawa, ale przejechałem przez parę krajów. Zatrzymywałem się na Słowacji, Węgrzech, w Chorwacji i Bośni. W każdym z tych krajów piłem piwo. W plenerze, legalnie, bez bólu karku wywołanego rozglądaniem się, czy nie idzie policja bądź straż miejska. W Zadarze w samym centrum dworca autobusowego znajduje się bar, w którym ludzie czekający na swój transport popijali z małych szklaneczek lokalne Ożujsko. W Mostarze na przeciwko stacji PKP (tudzież BiHKP – Bośniackich i Hercegowińskich Kolei Państwowych) kilku lokalnych panów pociągało białe wino przed małym bufetem. Rozlewali je do wysokich kieliszków i wszystko wyglądało bardzo sympatycznie i kulturalnie. Czytaj dalej „Żyjemy w kraju policyjnym”
Ranking polskich guru podrywu
Nagle i całkiem niespodziewanie pojawił nam się nowy nurt w kabarecie. Nurt o tyle ciekawy, że sam nie zdaje sobie sprawy z tego, iż jest kabaretem. Jakiś czas temu natrafiłem w sieci na specjalistów od podrywu, ale nie zagranicznych, lecz naszych polskich, wykarmionych naszymi kartoflami i wyrosłych na naszym zsiadłym mleku. Być może właśnie przez te kartofle i mleko polscy mistrzowie uwodzenia lekko trącą wiochą…
Trenerzy podrywania, ratownicy nieśmiałych mężczyzn, mistrzowie bawidamienia stanowią aktualnie jedną z moich ulubionych rozrywek. I właśnie dlatego spisałem ranking ich wyczynów. Enjoy! Czytaj dalej „Ranking polskich guru podrywu”
Luźne z warsztatów kreatywności
Te Ścinki będą wyjątkowe, bo nie składają się z odrzutów i niedoróbek, ale z efektów pracy podczas warsztatów kreatywności Myślnik, które odbyły się 19 i 26 czerwca. Nie zamieszczam tych luźnych pomysłów, dlatego że uważam je za lepsze od innych, które powstały na warsztatach, ale z dużo bardziej trywialnych przyczyn. Zwyczajnie autorzy tych koncepcji wyrazili zgodę na ich publikację. Tak się złożyło, że jedna uczestniczka zezwoliła na ujawnienie pełnego nazwiska, druga tylko imienia, a trzeci uczestnik/czka wolał/ła pozostać anonimowy/wa. Czytaj dalej „Luźne z warsztatów kreatywności”
Kilka drobiazgów z wakacji
Nie wszyscy wiedzą, ale nie było mnie, a teraz wróciłem.
W kurortach wypoczynkowych pojawiła się ostatnio nowa moda: na deptakach można sobie wydrukować pocztówkę z własną gębą umieszczoną pomiędzy zdjęciami lokalnych atrakcji. Ponieważ lubię wstawiać w różne miejsca swoje wykrzywione wyrazy twarzy, w Zatomie pod Zadarem zainwestowałem dwanaście kuna i oto mam własną, pocztową kartkę reklamującą Dalmację. Czytaj dalej „Kilka drobiazgów z wakacji”
W nagrodę dostaniesz dyplom
„Królowa wpadła we wściekłość, zawołała sługę i rozkazała mu: – Sługo, zaprowadzisz Śnieżkę głęboko w las i utniesz jej tam głowę. W nagrodę dostaniesz… Dyplom.”
Powyżej widzicie fragment monologu Ivan Mladka. Ten świetny, czeski komik pokazuje dyplom jako coś całkowicie pozbawionego wartości.
Zgadzam się z nim. Dyplom to zwykły papierek, nie zarachowany, nie oznaczony żadnymi specjalnymi symbolami. Żeby wydać dyplom nie trzeba mieć specjalnych uprawnień. Każdy sobie może drukować ich całe ryzy. Jeśli tylko ma drukarkę i trochę papieru kredowego, może sobie dawać inny dyplom każdego dnia. Z okazji pomyślnego wstania nie lewą nogą, na okoliczność smacznego obiadu, etcetera. Czytaj dalej „W nagrodę dostaniesz dyplom”