Grupa AD HOC – subiektywna historia

ad_hoc1

Gdzieś w czerwcu 2009 albo 2010 roku tak się złożyło, że pewna moja koleżanka z kabaretu (nie lubi jak się ją oznacza na Facebooku, więc imiennych wzmianek na blogu też może nie przyjąć) nie mogła wystąpić, a akurat trafiło nam się granie. Czasy były takie, że propozycje występów otrzymywaliśmy (my tzn. kabaret PUK) mniej więcej raz na miesiąc, więc za żadne skarby świata nie chcieliśmy odpuszczać okazji… Dlatego padła propozycja, aby zagrać we trzech. Skeczy bez nieodzownego udziału kobiety oczywiście nie mieliśmy, więc na fali wielkiej fascynacji programem „Whose line is it anyway” postanowiliśmy, że raz się żyje, kozie śmierć, łupniemy impro. Oprócz mnie na scenę wkroczyli Alan Pakosz i Michał Próchniewicz. Zaprosiliśmy też do zabawy znajomych (bądź nie) z innych ekip przewijających się przez kabareton. Dołączyli więc aktorzy Kabaretu Grabiego Marka, czyli Marek Grabie znany z serialu „Spadkobiercy” oraz Karol Wolski, który robi bardzo dużo rzeczy, ale najwięcej ludzi kojarzy go z roli nauczyciela informatyki  w serialu „Szkoła”. Zagrało też z nami dwóch ziomków, z kabaretu BAM, o którym na szczęście już dawno temu słuch zaginął (jak widzicie BAM, podobnie jak PUK, SZUM i BIM-BOM należał do nurtu onomatopeicznego sceny kabaretowej). Czytaj dalej „Grupa AD HOC – subiektywna historia”

Jak być bardziej inteligentny?…Ughh… W oczach innych.

medium_3759501963

Dłuższy czas temu machnąłem posta „Jak zwiększyć swoją inteligencję pozorną?”. Próbowałem w nim znaleźć odpowiedź na pytanie, czy człowiek może stać się bardziej inteligentny w oczach innych. A tak naprawdę to nie próbowałem, bo tekst z założenia miał być humorystyczny. Żadne zawarte w nim zdanie nie kwalifikowało się jako poważne (to drugie wyszło). Dzisiaj spróbuję podejść do tego samego tematu minimalnie (ale tylko minimalnie) bardziej serio.

Czytaj dalej „Jak być bardziej inteligentny?…Ughh… W oczach innych.”

Pomysły na biznes, które nie mają prawa wypalić

żebraczka

W życiu przyszły mi do głowy dziesiątki pomysłów na biznes. Żadnego z nich jednak nie zrealizowałem. Dlaczego? Dlatego, że moje przedsiębiorcze natchnienie najwyraźniej jest skończonym idiotą. Czytaj dalej „Pomysły na biznes, które nie mają prawa wypalić”

Dopiero teraz przyszła pora na "Stand-up – Zabij mnie śmiechem"

Show „Stand-up – zabij mnie śmiechem” prawie zabiło polski stand-up. Emitując program telewizja Polsat zachowała się jak rasowy esesman, bo strzeliła w potylicę noworodkowi. Produkcja pojawiła się zdecydowanie zbyt wcześnie. W momencie jej wkroczenia na antenę nie było w Polsce żadnego stand-upu. Komików rzeczywiście zajmujących się tą formą rozrywki można było policzyć na palcach dwóch rąk. Dlatego do konkursu weszła duża ilość amatorów. Dla wielu z nich udział w „Zabij mnie śmiechem” był jednym z pierwszych kroków scenicznych. Nie sądzę, żeby właśnie o to chodziło twórcom programu:) Czytaj dalej „Dopiero teraz przyszła pora na "Stand-up – Zabij mnie śmiechem"”

Jak z klasą porzucić postanowienia noworoczne?

sowa

Nowy rok. Wczoraj był sylwester, więc schlałeś się i żrąc kawałek zimnej pizzy naopowiadałeś, że wraz ze zmianą ostatniej cyfry w dacie przestajesz spożywać alkohol i zaczynasz się odchudzać. Ponadto rzadko mieszasz szampana z wódką, piwem i wodą z ogórków, więc koło trzeciej nad ranem zacząłeś deklarować również, że od samiutkiego początku 2015ego wznawiasz grę na flecie poprzecznym, którą porzuciłeś w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Nowy rok trwa już kilka dni. Kac opornie, bo opornie, ale jednak minął, ale ty dalej cierpisz społeczne katusze. Wszyscy napotykani znajomi pytają o abstynencję, dietę, palcówki (czy co ta innego mają fagociści) oraz bieganie (nic o nim nie wspominałeś, ale tyle osób teraz biega, że ludzie z automatu dorzucają tę czynność do Twojej listy noworocznych postanowień.) Wytężasz mózgownicę. Zastanawiasz się, jak wziąć przykład z raka i wycofać się z tego całego szeregu kłopotliwych obietnic poprawy? Mam kilka gotowych rozwiązań. Specjalnie dla Ciebie. Czytaj dalej „Jak z klasą porzucić postanowienia noworoczne?”

Pampersy z niespodzianką z punktu widzenia byłego pracownika gastronomii

przewijanie

Ten tekst naturalnie jest niczym innym, jak jedną z dziesięciu tysięcy nie mających żadnego znaczenia reakcji na felieton Agnieszki Kublik, który dotyczy publicznego przewijania dzieci w restauracjach.

Pani Agnieszka napisała, że widziała jak młodzi rodzice zmieniają swojej pociesze pieluchę na środku tłocznej restauracji… Usłyszałem też od kilku znajomych (no, co najmniej od jednego) opinię, że takie sytuacje nie miewają miejsca. Otóż miewają, a nawet mają nagminnie. Zadupczałem jako kelner siedem czy osiem lat i z przykrością muszę stwierdzić, że scenkę rodzajową z pampersem w roli głównej widziałem podczas niemal każdej niedzieli spędzonej w pracy. Regularnie zdarzało się, że rodzice bez żadnego skrępowania kładli dziecko na krześle albo nawet stole i wprawnymi ruchami usuwali pieluchę wraz z ekskrementami. Staram się tutaj spojrzeć z perspektywy innych klientów. Bardzo mi przykro, ale naprawdę nie lubię podczas jedzenia oglądać efektów defekacji i naprawdę nie obchodzi mnie, ile lat miał defekant. To, że rodzice muszą wytworzyć w sobie znieczulicę pozwalającą im bez obrzydzenia babrać się w gównie podczas posiłku, to jest ich osobisty problem. Czytaj dalej „Pampersy z niespodzianką z punktu widzenia byłego pracownika gastronomii”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową