Ghostbusters 3 – jak ja bym to zrobił?

medium_1441410495

Ghostbustersi 3, niekiedy też lamersko nazywani Pogromcami Duchów 3, wejdą do kin. Jeszcze nie wiadomo kiedy, ale prace nad filmem już trwają. Niestety, a może na szczęście, nie będzie to kontynuacja serii, ale jej całkowite wznowienie. Gwiazdy poprzednich „części” pojawią się gdzieś z boku i będą drażnić fanów, jako całkowicie nowe postacie.

Ciekaw jestem, co wyjdzie z tego filmu. Coś dobrego, czy też kolejna kupa skierowana do czternastolatków, którzy nigdy nie widzieli oryginału (patrz najnowszy „Robocop”). Jednocześnie czysto teoretycznie zacząłem się zastanawiać, jak ja bym zrobił Ghostbustersów. Załóżmy więc, że ktoś da mi kilka milionów dolarów i dorzuci kamerę… Czytaj dalej „Ghostbusters 3 – jak ja bym to zrobił?”

Leżeć!!! Zły Copywriter!!!

medium_3113628758

Jestem copywriterem tak gdzieś w 1/4. I to maksymalnie. Po pierwsze zajmuję się tym calutkie pół roku (tutaj już słyszę zgrzyt zębów rasowych wyrobników, którzy pienią się, że w ogóle śmiałem wobec siebie użyć tego jakże elitarnego określenia). Po drugie, na całe szczęście, jest to dla mnie praca dorywcza. Zazwyczaj grzecznie cisnę zlecone mi teksty, starając się zastosować do nawet najgłupszych uwag klienta. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj marketingowy Doktór Jekyll idzie spać, a jego miejsce za sterami przejmuje copywriterski Mr. Hyde. Dzisiaj pokażę, jak się pisze naprawdę złe copy… Wyciągnę kilka opisów zleceń, które ostatnio otrzymałem i napiszę je, hmmm, tak jak ja to widzę. Czytaj dalej „Leżeć!!! Zły Copywriter!!!”

Czy komputery opowiadają dowcipy o elektrycznych owcach?

Czy maszyny kiedyś się zbuntują? Czy laptopy, kalkulatory i kuchenne miksery zyskają na tyle dużą świadomość, aby zniszczyć człowieka? Być może. W końcu rozwijają się umiarkowanie szybko. I tutaj pojawia się dużo ważniejsze dla mnie pytanie… Czy, gdy srebrne T-tysiąc staną z dymiącymi lufami nad zwłokami ostatnich ludzi, z ich ust posypią się brudne żarty charakterystyczne dla zwycięzców?

Kolejne być może. Maszyny już wykonały pierwszy krok w kierunku przejęcia z rąk ludzi sceny kabaretowej. Żarty wytworzone komputerowo już powstają, ale w większości kwalifikują się jako klasyczne suchary. Czytaj dalej „Czy komputery opowiadają dowcipy o elektrycznych owcach?”

5 bogów dziwnych jak diabli

W jednej z powieści Terry’ego Pratchetta pojawił się bóg kaca. Jego istnienie zostało wytłumaczone logiką. Bo przecież skoro w kilku kulturach występował patron opilstwa, to bóstwo cierpień porannych też powinno mieć rację bytu. A nawet zdawałoby się, że ludzie częściej się modlą na kacu niż podczas picia.

Odpalam przeglądarkę i ruszam na łowy. Postaram się przedstawić Wam kilka bóstw równie odjechanych co patron męki porannej.

Czytaj dalej „5 bogów dziwnych jak diabli”

Jak się ubrać?

wieszaki

„Nie szata czyni człowieka.” Ale to tylko w Polsce i to na dodatek tylko do niedawna. Bo w krajach z kręgu kultury anglosaskiej istnieje powiedzenie brzmiące „robe makes a man” (czyli dokładnie odwrotne). Od magicznego momentu, w którym padł komunizm w naszym kraju też panoszy się przekonanie, że jeśli wydasz wszystkie zarobione na zmywaku w Anglii pieniądze na drogi garnitur, to nagle przemienisz się z ciecia w prezesa. Dziesiątki stylistek, stylistów, wizarzystów i innych diabłów doradzają ludziom, co założyć, jak założyć i po co założyć. Rzekomo nazbyt droga kiecka, koszula czy tużurek może być zwrotnicą, która nakieruje Twoją karierę na właściwe tory. Mam złe wiadomości… To działa tylko i wyłącznie w wypadku ludzi, którzy są w swojej dziedzinie kiepscy a w najlepszej sytuacji przeciętni. Najlepsi mogą nosić co im się kurwa podoba. Myślicie, że Steve Jobs przyjął w życiu jedną poradę od stylisty? Także, jeśli planujesz być przeciętny i lansować się na kawałku szmaty pociętym i pozszywanym przez jakiegoś geja z Genewy, to proszę bardzo. Jeśli chcesz być najlepszy, to olej ciepłym moczem ubiór, podciągnij workowate i wytarte spodnie, a następnie wróć do ciężkiego zapierdolu przy pracy nad samym sobą. Czytaj dalej „Jak się ubrać?”

Kilka dziwnych rzeczy, z którymi ludzie mylą stand up comedy

Każdemu fanowi Loisua C.K., George Carlina i innych gwiazd zza oceanu słowo (czy cokolwiek to jest) „stand-up” kojarzy się jednoznacznie – ze śmiechem, charyzmą i mniej lub bardziej rozsądną dawką kontrowersji. Uwierzcie jednak, że stand-up wcale nie jest aż tak bardzo rozpoznawalną w Polsce odmianą komedii. W dużych miastach owszem, istnieją kluby, do których na każdego stand-upera przychodzi pełna sala (to jest około osiemdziesięciu osób). Sporo ludzi zagadniętych na ulicy o stand-up, pomyśli, że chodzi o angielski frazal oznaczający „wstawać” lub „stawiać się” (ale już nie wstawiać się). Większość jednak zwyczajnie nic nie pomyśli.

Zdarza Ci się, że kiedy opowiadasz znajomym o stand-up comedy, biorą go za coś całkowicie innego? Zmuś się, przeczytaj dalszą część artykuły i dowiedz się, z czym mogą mylić Twoją ulubioną odmianę humoru. Czytaj dalej „Kilka dziwnych rzeczy, z którymi ludzie mylą stand up comedy”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową