Plenerów czar

sygnalisciNo i nadszedł ten magiczny czas napiętych oczekiwać na zakończenie występu clowna przed tobą i sygnał do wejścia na scenę.

Nadszedł czas jedzenia kromek ze smalcem w pełnym, letnim słońcu.

Nadszedł czas scen szkieletów poskładanych z metalowych kości.

Czas żonglerów, nieletnich tancerek ubranych w podejrzanie seksowne trykoty, gwiazd „Mam talent”, o których nikt nie słyszał za wyjątkiem ich samych i tresowanych kur chodzących po żerdzi.

Czas konferansjerów mówiących w pustkę i zespołów light rockowych poprzedzanych podrygami lokalnych seniorek zafascynowanych tańcem ludowym. Czytaj dalej „Plenerów czar”

Jebana Grafomania

Wczoraj znalazłem w sieci zarąbisty blog komiksowy – „Głosy w mojej głowie”. W pół godziny pochłonąłem wszystko i pożaliłem się nad losem twórcy. To całe wszystko pisał i rysował prawdopodobnie przez rok, a przeczytać można w kilkadziesiąt minut. Taki los autora pasków.

Zanim jeszcze skończyłem czytać, zorientowałem się, że ściągam darmowy program do grafiki trójwymiarowej i że w mojej głowie zaczyna kiełkować myśl, żeby za pomocą modelowania 3D stworzyć własny komiks paskowy opowiadający o codziennym życiu robotów bojowych… „Co, kurwa?” – powiedziałem sam do siebie – „Piszesz bloga (właściwie to nawet dwa, ale jeden jest tajny,) przygotowujesz nowy program stand up’owy, powinieneś dopisać skecze dla PUK’a, parę tygodni temu chciałeś pisać felietony do gazet, a teraz chcesz jeszcze odnawiać swoją znajomość grafiki trójwymiarowej, z którą styczność miałeś w późnej podstawówce i modelować komiks o robotach?”

Niestety, tak mam. Zobaczę coś, spodoba mi się, nabieram chorobliwej chęci, żeby zrobić coś bardzo podobnego, ale jednak innego. Żeby zrobić to coś jeszcze raz, po swojemu.

Jak byłem mały, znajomi rodziców śmiali się z nich, żeby mi kupili jakąś grę planszową, bo rysuję własną. Przyjaciele starszyzny mojej wioski nie rozumieli, że nie chcę nabytej gry, ale swoją, własnomózgowo wymyśloną.

Zacząłem czytać książki właściwie w momencie, w którym odkryłem fantastykę. Pochłaniając dziesiątki książek o cudownych przygodach magicznych bohaterów, jednocześnie tworzyłem własne, bohomazowate, odtwórcze i programowo niedokańczane opowiadania. Czytaj dalej „Jebana Grafomania”

Rażący brak kompetencji

Ostatnio trafiłem na Goldenlin’ie na ogłoszenie następującej treści:

„Witam. Szukam ciekawych pomysłów na szkolenie z kreatywności.”

Niby wszystko ok, trzeba pytać i szukać, ale jak u diabła osoba, która nie potrafi sobie wymyślić koncepcji warsztatów, ma kogokolwiek nauczyć czegokolwiek o byciu twórczym?

Chociaż, według niektórych ekspertów bycie kreatywnym polega właśnie na łamaniu reguł. Z trzeciej strony, czy kiedy łamiesz regułę mówiącą, że tworzenie polega na wymyślaniu czegoś samemu, a nie szukaniu pomysłów w internecie, to dalej jesteś kreatywny? Sam się zgubiłem.

Dla tych, którzy nie wiedzą: Goldenline.pl to taki potwornie zakłamany facebook. Ludzie mają tam C.V. zamiast profili i w świecie social media jest to taki raczej potworek.

Wyznania wrednego kelnera

stand up gastronomia

Edit: Post pochodzi z roku mniej więcej 2014tego :) Ale dalej go lubię.

Graliśmy wczoraj stand up w Alternatywach przy krakowskim Małym Rynku i przez przypadek gastronomia ze mnie wyszła.

Graliśmy w trzech – ja, Marcin Wojciech i Adam Grzanka. Ostatni kolega dosyć mocno mnie zaskoczył. Widziałem go na scenie wielokrotnie, ale w zazwyczaj w roli konferansjera. Jako komika po raz pierwszy.

Pozytywnie. Potrafi przekonująco mówić o swoich dziwnych zajawkach. Naprawdę mocno porwał publiczność.

Swoją drogą, ja też zaskoczyłem sam siebie.

Na widowni było dużo ludzi, którzy widzieli już wszystko, co mam. Pod wpływem impulsu wywaliłem przygotowane żarty i zacząłem na spontanie gadać o kelnerstwie.

Flow mi się włączył. Niesiony lekko symulowaną frustracją opowiedziałem szereg anegdot dotyczących bezgranicznej głupoty klientów restauracji. Parę miesięcy temu gastronomia mnie wypluła – przestałem być napędem do tacy. Już mogę.

Myślę, że był to jednorazowy wybryk – stand up terapeutyczny. Raczej już nigdy nie powiem tych setów. Dlatego publikuję je tutaj.

Czytaj dalej „Wyznania wrednego kelnera”

Brutalna dyktatura w sztuce

jerozolimaDrobna przygoda, którą chcę opisać, przydarzyła się nie tylko mnie, ale również dziesiątkom innych ludzi, którzy wybrali się na noc synagog.

W bożnicy Poppera przy ulicy Szerokiej, jak ogłaszał program imprezy, można było przyłączyć się do wspólnego malowania panoramy Jerozolimy. Ulotka informacyjna twierdziła, że nawet jeśli ktoś nie oglądał stolicy Izraela oczyma, może ją przedstawić tak jak ją widzi sercem, umysłem czy tam czymś innym.

Zainteresowany wizją surrealistycznego bohomaza jaki może z tego powstać, poszedłem. Wyobrażałem sobie nakładające się na siebie style malowania – perfekcyjne budynki półprofesjonalistów i chwiejne dziecięce maziaje. Wyobrażałem sobie, że na tej panoramie będzie można zobaczyć wszystko, łącznie z płonącym i gadającym krzakiem oraz super-rabinem latającym na odrzutowym tałesie. Czytaj dalej „Brutalna dyktatura w sztuce”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową