Jak pisać stand up? – kilka recenzji poradników

comedy

Jeśli chodzi o tekściarstwo komediowe, niewątpliwie jestem człowiekiem oczytanym:) Większość kabareciarzy stara się zrozumieć tajniki humoru intuicyjnie, bądź w ogóle nie próbuje ich zrozumieć, tylko pisze. Jakoś tak wyszło, najwyraźniej mam takie zboczenie, że ja od początku swojej kariery pochłaniałem całe stosy książek w mniej lub bardziej przystępny sposób wyjaśniających, jak pisać żarty, skecze, monologi.

Która droga jest lepsza? Myślę, że to bardzo mocno zależy od człowieka. Są ludzie, którzy dostają spazmów, kiedy słyszą słowo technika powiązane z czymkolwiek humanistycznym… Im czytanie poradników tekściarstwa komediowego nie da nic oprócz chwilowej apopleksji. Z drugiej strony, istnieją wśród nas stwory które lubią i próbują porządkować wszystko, nawet chaos wyobraźni.

Czytaj dalej „Jak pisać stand up? – kilka recenzji poradników”

Dwie dziwne, odsunięte od siebie w czasie, panie na dworcu r.d.a. w Krakowie

japanWczoraj czekałem sobie na regionalnym dworcu autobusowym w Krakowie. Ponieważ panował tam taki sam porządek, jak we wszystkich tego typu przybytkach, trwałem zawieszony w próżni pomiędzy jednym busem, który pojechał za moimi plecami, a drugim, który podobno dopiero miał się zjawić. Kiedy dla zabicia czasu czytałem książkę, zagadnęła mnie pewna pani. Wyglądała na Japonkę i jak na obywatelkę kraju kwitnącej wiśni podejrzanie dobrze mówiła po angielsku. Miała na pewno więcej niż pięćdziesiąt lat, ale dokładnie nie jestem w stanie oszacować jej wieku. Nie potrafię powiedzieć, czy liczyła sobie wiosen sześćdziesiąt czy sto. Przytoczę naszą rozmowę, swoje kwestie utwardzając, aby podkreślić mój akcent rodem z Transylwanii, a wypowiedzi azjatyckiej damy oznaczając zgłoskami miękkim. Czytaj dalej „Dwie dziwne, odsunięte od siebie w czasie, panie na dworcu r.d.a. w Krakowie”

Slam, slam, slam…

logo-slam-jpeg21To jest niesamowite, ale stresuję się, kiedy idę na slam. Oczywiście, kiedy idę wystąpić, bo zwyczajnie oglądać, bym nie poszedł.

Co w tym jest niesamowitego w tym, że mam tremę? Ano… Występuję w kabarecie, grupie, impro, zdarza mi się samodzielnie wystawić pięćdziesiąt minut stand up’u, a dostaję niemalże dzikich drgawek, kiedy mam powiedzieć niecałe trzy minuty wierszyka. Dodam, że w przypadku moich pozostałych przedsięwzięć nie stresuję się prawie wcale, albo dużo, dużo mniej. Czytaj dalej „Slam, slam, slam…”

Wcale nie było lepiej

komórkaRegularnie natykam się na posty informujące, że kiedyś było lepiej. Na facebooke’u, na blogach, czasami są to też te dziwne, ulotne posty, które wychodzą z ust w życiu realnym i nie są publikowane w absolutnie żadnym miejscu sieci. (Wręcz nie dowierzam, że są jeszcze ludzie, którzy nie chwalą się swoimi przemyśleniami całemu światu.)

Czytam i słucham, że kiedy jeszcze nie mieliśmy laptopów, smartfonów, portali społecznościowych i gier sterowanych samymi ruchami rąk, żyło nam się cudownie. Nikt nie mógł śledzić gdzie jesteśmy, więcej spędzaliśmy czasu twarzą w twarz, więcej przebywaliśmy na świeżym powietrzu. Matki zdzierały gardła wołając dzieci, żeby w końcu przyszły do domu, a na każde mieszkanie przypadał tylko jeden telefon.

Co w tym cudownego? Jeśli autorzy tych treści mają ochotę spędzać więcej czasu na powietrzu, proszę bardzo, nikt was nie trzyma… Ale po co przekonywać innych, że było lepiej? Czytaj dalej „Wcale nie było lepiej”

Jak to u diabła działa?

Jeśli chodzi o piwritingsanie tekstów komediowych nie widziałem jeszcze wszystkiego, ale na pewno bardzo dużo…

Widziałem jak żart, w który nikt nie wierzył zaczyna świetnie działać.

Widziałem jak skecz, nad którym wszyscy z podziwem kiwali głowami mówiąc: „Mmm, pewniak, tym będziemy przeglądy wygrywać”, okazuje się skończonym gniotem po zagraniu którego człowiek ma ochotę naśladować strusia.

Widziałem jak osoby bardzo mocno doświadczone, dają rady tym mniej doświadczonym. Po których to uwagach numer zmienia się z niezłego w taki sobie.

Widziałem też jak koledzy z różnych ekip dają sobie nawzajem uwagi. Czytaj dalej „Jak to u diabła działa?”

Poradnik oszczędzania

groszZe względu na to, że czasy zawsze były ciężkie, teraz są jeszcze cięższe, a według wszelkich prognoz, będą tak ciężkie, że nie jesteśmy sobie tego w stanie wyobrazić, postanowiłem wyjść szalejącej ekonomii na przeciw i napisałem poradnik oszczędzania. Wprawdzie nie testowałem go w żaden sposób, ale moja wysoko rozwinięta intuicja podpowiada mi, że będzie strzałem w dziesiątkę. Gwarantuję jego stuprocentową skuteczność. Jeśli chcesz przetrwać zbliżający się kryzys, stosuj się do poniższych porad:

1. Dostosuj swój tryb życia do światła naturalnego. Wstawaj o świcie i kładź się o zachodzie. Zaoszczędzisz w ten sposób na energii elektrycznej. Jeśli chcesz urządzić w domu imprezę, zrób ją w dzień bądź w księżycową noc.

2. Magazynuj na balkonie deszczówkę (beczka z prostym systemem rynienek) i gotują ją na ogniu rozpalonym z patyków dyskretnie pozbieranych w parku. Znaczne zmniejszenie zużycia wody gwarantowane. Czytaj dalej „Poradnik oszczędzania”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową