Kabaret, stand up, impro, aktorzyny

scenaDo niedawna sytuacja na polskiej scenie, hmm nazwijmy to kabaretowej, była w miarę prosta. Żyli sobie kabareciarze, czyli samouki, samograje, z reguły ludzie, którzy weszli na scenę podczas studiów, a później na niej zostali. Byli też aktorzy, po szkołach, profesjonalni, z dykcją, impostacją, postawą i papierami. Za kabaret brali się nie z pasji, ale żeby móc chałturzyć pomiędzy rolami Makbeta w teatrze i sprzedawcy w reklamie McDonalda. Aktorzy przeważnie okazywali kabareciarzom wyższość, właśnie dlatego, że ci drudzy są samoukami, czyli można powiedzieć niedoukami. Natomiast kabareciarze nie przepadali za aktorami, z tej prostej przyczyny, że pięć lat szkoły teatralnej znacznej części absolwentów implantuje w dupę kawał solidnego kija. Czytaj dalej „Kabaret, stand up, impro, aktorzyny”

Czym różni się stand up od monologu?

stand upKontynuując trend z poprzedniego posta będę zagęszczał ilość stand up’u na blogu, który stand up ma w nazwie. Często, kiedy już zdarzy mi się pochwalić, że zajmuję się między innymi tą formą komedii, zostaję zasypany masą pytań. Co to takiego jest? Z czym to się je? Oraz z reguły na końcu – czym to się właściwie różni od monologu? Nie będę ukrywał, że z tym ostatnim miewam problem. Postaram się więc znaleźć odpowiedź, nie tylko po to, żeby mieć ją gotową, kiedy któraś dawno niewidziana ciotka zacznie wypytywać, ale też dla siebie.

Przede wszystkim, stand up jest monologiem, ale nie każdy monolog jest stand up’em. Przypadki stand up’u, którego nie można nazwać monologiem zdarzają się rzadko, a konkretnie, natknąłem się tylko na jeden – bliźniaków Sklar. Ci panowie występują we dwóch, ale mają uwspólnione spojrzenie na rzeczywistość i ogólnie zachowują się jakby byli jedną osobą (jednojajowi to im łatwiej). Czytaj dalej „Czym różni się stand up od monologu?”

Najnowsze, aczkolwiek trochę już ośniedziałe resztki

resztkiW nazwie strony stoi wyraźnie „Stand up i inne takie”, a stand up’u ostatnio nie widać tu ani na lekarstwo. Nie ma go w tym momencie zbyt dużo, ani na blogu, ani też w moim życiu (no może poza oglądaniem innych komików na YT). Kalendarz wprawdzie mam całkiem ładnie wypełniony, zajętych terminów sporo, ale żaden z nich nie jest moim solowym występem. Dlaczego? Wakacje. Stand up najlepiej wychodzi w knajpach, a teraz większość ludzi wybiera ogródek piwny bądź zwyczajnie łąkę, piwo i strach przed gadzinami ze straży miejskiej. W maju standupowałem całkiem sporo, w czerwcu też trochę. Sam sobie nakręcałem te występy, dużo dzwoniłem. Im bliżej było do wakacji, tym częściej słyszałem od właścicieli i menagerów knajp, że chętnie, ale raczej na jesieni, bo teraz większość ludzi wybiera ogródek piwny bądź zwyczajnie łąkę, piwo i strach przed gadzinami ze straży miejskiej. Postanowiłem więc odłożyć dzwonienie do września. To dziwne, że się zniechęciłem, bo gdyby ktoś kazał mi wypisać pięć moich największych zalet, to upór miałby miejsce pierwsze. Najwyraźniej napisałbym nieprawdę. Czytaj dalej „Najnowsze, aczkolwiek trochę już ośniedziałe resztki”

Ogryzki z wymądrzania się

wióryPróbowałem niedawno sklecić monolog stand up’owy o wymądrzaniu się. Nie dość, że temat sam w sobie jest dosyć przekombinowany, to jeszcze pisząc zmasakrowałem swój umysł dużą ilością stymulujących technik.

O ile samo stosowanie technik uważam za rzecz bardzo dobrą, o tyle nie wolno z nimi przesadzać. Jak ze wszystkim… Czytaj dalej „Ogryzki z wymądrzania się”

Mikrotrasa – dużo jeżdżenia po Krakowie

Image

Ahtun! Ahtung! Ten post zawiera jedną starą anegdotę, którą parę razy powiedziałem na scenie, w związku z czym wrzucam go między innymi do kategorii: „Ścinki.”

Wprawdzie w środę nie wyjechałem poza granice miasta Kraków, ale i tak dużo razy zmieniłem miejsce pobytu i sporo czasu spędziłem w różnych środkach transportu. Liczę ten dzień jako dzień w trasie.Z samego rana pojechałem na casting do osławionego serialu „Szpital.” Przesłuchanie było wprawdzie dopiero o dwunastej, ale odbywało się przy ul. Pułkownika Dąbka (dla tych, którzy nie wiedzą – straszne zadupie.) Do tej pory, nie zadzwonili, więc chyba nie dostałem roli pijanego kolegi głównego bohatera. Czytaj dalej „Mikrotrasa – dużo jeżdżenia po Krakowie”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową