Co podsłuchałem jako kelner?

O tym, że wszyscy kelnerzy podsłuchują, wie każdy, kto przynajmniej przelotnie pracował w gastronomii.

Zwyczajnie ludzki umysł nie jest na tyle mocno rozwinięty, aby umiejętnie filtrować informacje, które klienci kierują do twoich uszu, od tych, które woleliby zachować dla siebie.

Nie da się usłyszeć, że łaskawa pani życzy sobie pod nosem jeszcze jedną kawusię, jednocześnie nie słysząc wiadomości pozornie potajemnie przekazanej koleżance, a dotyczącej tego, że paniusia właśnie planuje rozstać się z mężem.

Nominalnie wszyscy kelnerzy podsłuchują. Większość z nich przechwyconych informacji nie sprzedaje jednak tajnym służbom za setki , a jedynie siedzącym na papierosie kucharzom.

W pewnej knajpie pracowałem jako kelner tak długo i tak niewiarygodnie ciężko, że można mnie było zobaczyć, jak opieram się o frontową ścianę na zdjęciach aplikacji Google Earth (oczywiście twarz zamazana, ale uwierzcie mi, to byłem ja). Zdążyłem w tym czasie sporo napodsłuchiwać…

Czytaj dalej „Co podsłuchałem jako kelner?”

Żarcie motywacyjne

Już dużo razy, mniej lub bardziej wypaczając bądź wyolbrzymiając różne aspekty, napisałem, jak żyję. Raz też w miarę dokładnie przestawiłem miejsce, w którym śpię, przebywam i jak to się mówi ogólnie – mieszkam. Przyszedł czas pochwalić się, gdzie żrę…

Otóż obok mojego bloku, który ani trochę nie wygląda jak blok, stoją sobie wieżowce. Wieżowce jak najbardziej biurowe, postawione za pieniądze jak najbardziej zagranicznych korporacji. Wieże Babel, których konstruktorowi bóg nie tylko nie wpierdzielił się na plac budowy, ale też dał błogosławieństwo na postawienie obok trzech bliźniaków, oznaczonych B, C i D. W tych karłowatych drapaczach chmur, skrojonych na miarę Krakowa, siedzą dziesiątki, setki a może nawet tysięce ludzików z całego świata, pozamykanych jak zabawki z Mattela w kartonowych pudełkach i klikających, odbierających calle i ogólnie ścigających się w grze „tej tutaj pomogę, a tej świnie podłożę, zdobędę punkty i to mi w awansie pomoże”. Czytaj dalej „Żarcie motywacyjne”

Con artists – dzieła sztuki wśród przekrętów

origin_5412600537

Istnieją na tym świecie ludzie, którzy każdą próbę zarobienia na działalności artystycznej traktują jak oszustwo. Zdaniem wielu, zwłaszcza początkujących, organizatorów kabareciarze, muzycy, klauni i inne estradowe wycieruchy powinny występować za darmo, za możliwość promocji (bo przecież z pojawieniem się na pikniku rodzinnym w Skorzeszycach wiąże się znaczny prestiż), no góra za dwieście złotych mających posłużyć jako zwrot kosztów podróży. Domaganie się większej gaży bywa postrzegane jako naciąganie i zachłanność, bo przecież lata oficjalnego bądź nie przygotowywania się do zawodu i godziny pracy nad materiałem nic nie kosztują. Być może właśnie w związku z tym przeświadczeniem, panującym wśród części eventmenagerów, wykształciła się pewna specyficzna grupa artystów, specjalizujących się właśnie w robieniu ludzi w wała. Chodzi oczywiście o Con Artists. Con po angielsku to przekręt, numer sprytnie wykorzystujący ludzką psychikę do wyłudzenia pieniędzy. Słowo „artist” ma tutaj znaczenie minimalnie metaforyczne, ale nie można powiedzieć, że nie pasuje. Con artists to nie są zwykli złodzieje. Ich przekręty posiadają poziom skomplikowania dobrych iluzji. Wymagają też znacznych umiejętności kuglarskich i aktorskich oraz dużej dozy bezczelności. Z przyczyn całkiem oczywistych większość con artists nie posiada stron internetowych i nie ogłasza swoich ofert w gazetach. Nie da się ich po prostu znaleźć. Dlatego pojawia się pytanie, czy ci mistrzowie wyrafinowanego przekrętu rzeczywiście istnieją, czy też zostali wykreowani przez amerykański przemysł filmowy. Czytaj dalej „Con artists – dzieła sztuki wśród przekrętów”

Dlaczego tłumaczenie tekstów komediowych jest takie trudne?

Podczas moich studiów dziennikarskich, które trwały całe pół roku, poznałem jednego wykładowcę równie wartościowego co kontrowersyjnego. Doktor Płaneta (Planeta, ale z „Ł”) interesował się wszystkim. Był (i pewnie dalej jest) pasjonatem socjologii, fotografii prasowej a także komiksów amerykańskich i brytyjskich seriali komediowych. Jednocześnie okazywał głęboką i nieskrywaną pogardę wobec ludzi, którzy nie odczuwali jego niepohamowanego głodu wiedzy. Poglądy dra Płanety momentami wręcz kwalifikowały się jako intelektualny nazizm. Czytaj dalej „Dlaczego tłumaczenie tekstów komediowych jest takie trudne?”

Nie jest blogerem, kto nie dostał Liebsterem

Pisanie tego posta rozpoczynam z pewnym takim zażenowaniem. Otóż otrzymałem nagrodę i to nie byle jaką… Zostało mi przyznane wyróżnienie, które przynajmniej raz w życiu dostał każdy bloger prowadzący swój dziennik dłużej niż rok. Krótko mówiąc, Liebster Award prędzej czy później przydarzy się każdemu. Tę wirtualną statuetkę wręczyło mi jednoosobowe jury składające się w całości z Angie. Słyszeliście o blogowych łańcuszkach? Liebster to właśnie najpopularniejszy z nich. Ukrywa się pod hasłem nagrody, bo w końcu bloger prędzej przyjmie laury, nawet byle jakie, niż propozycję odpowiedzenia na jedenaście pytań nadesłaną przez innego sieciowego pismaka. Czytaj dalej „Nie jest blogerem, kto nie dostał Liebsterem”

Jak zostać komikiem w czasie krótszym niż dwa tygodnie?

zostankomikiemwczasiekrotszym

Marzysz o tym, aby ludzie śmiali się z twoich żartów? Śnisz, że wychodzisz na scenę i zapełniasz ją w całości swoją charyzmą, a słuchający twoich tekstów widzowie rżą jak konie, chichoczą jak hieny, tarzają się ze śmiechu jak ślepe pudle, które wlazły w ognisko? Moje rady mogą sprawić, że nigdy się z tego snu nie obudzisz. Wytłumaczę ci jak w paru prostych krokach przeistoczyć się z nijakiego zjadacza chleba w stand-upera pełną gębą!

Czytaj dalej „Jak zostać komikiem w czasie krótszym niż dwa tygodnie?”
Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową