26 Czarnych Komedii (Ranking Według Stopnia Hardcoru)

Podejrzanie mocno bawią mnie żarty ze śmierci i co za tym idzie, uwielbiam czarne komedie.

Dzisiaj specjalnie dla Ciebie mój lekko randomowy czytelniku przedstawiam 26 dzieł kinematografii z piekła rodem. Posegregowałem je od najłagodniejszych po te, podczas których wiele ludzi będzie się zastanawiało, co tutaj właściwie jest śmiesznego.

Uprzejmie wyjaśniam. Jedynka (1) to najniższy stopnień hardcoru, dwudziestka szóstka (26) to najwyższy.

AUTOPROMOCJA

W życiu nie nakręciłem filmu i to już się raczej nie zmieni. Mam za to kawałek stand-upu, który podobno jest dosyć czarny. Można zajrzeć.

1. Hotel Transylvania

Stopień hardcoru: Pastelowe zombie i wampiry, które nie gryzą

Powiecie, że film animowany o śmiesznych potworkach.

A ja powiem, że w Hotelu Transylvania na klamkach wiszą suszone głowy z zaszytymi powiekami. Kiedy ktoś się zbliża w kółko powtarzają: „Do not disturb”. Powiem też, że Drac przez sto osiemnaście lat zabraniał wychodzić z tego hotelu swojej córce, co jest toksyczne i na bank ma swoją nazwę w podręcznikach dla psychiatrów.

I tak, wiem, że ta komedia jest leciutka i dozwolona od lat siedmiu. Ale ma mroczne momenty i idealnie pasuje na początek tej listy.

Dla dzieci czy nie, ale są mroczne momenty.

2. Młody Frankenstein

Stopień hardcoru: Ożywianie zwłok i włamanie w celu kradzieży mózgu

Film powstał w 1974, ale jest czarno-biały z wyboru i stanowi parodię horrorów z dwudziestolecia międzywojennego. Postacie regularnie wchodzą w niedorzecznie długie monologi, a jedna bohaterka w trakcie pierwszego w życiu stosunku seksualnego zaczyna śpiewać falsetem: „Słodka tajemnico życia, na reszcie cię odkryłam.”

Niektóre żarty są proste, ale zabawne. Inne całkowicie nieprzetłumaczalne. Przed obejrzeniem, polecam nauczyć się angielskiego :)

Marty Fieldman w roli Aigora jest przeupiornie zabawny.

3. Na Noże

Stopień hardcoru: Samobójstwo. Albo brutalne morderstwo. W sumie nie wiadomo.

TEN FILM MOIM ZDANIEM KWALIFIKUJE SIĘ JAKO KOMEDIA, bo przedstawiona w nim intryga kryminalna jest tak zawiła i niedorzeczna, że całość zakrawa na parodię kryminału. Zresztą już sam wątek prowadzenia śledztwa kryminalnego w sprawie śmierci znanego pisarza kryminałów ma aspekt humorystyczny.

TEN FILM MOIM ZDANIEM KWALIFIKUJE SIĘ JAKO CZARNA KOMEDIA, bo typ umiera w bardzo dziwnych okolicznościach, a rodzina zamiast go opłakiwać, zaczyna kłócić się o spadek.

„Na noże” to też okazja, żeby popatrzeć, jak Chris Evans gra świnię.

4. Ostatni człowiek na Ziemi (serial z 2015)

Poziom hardcoru: Śmierć 99,99999999% ludzkości

Epidemia wirusa wybija znaczną populację globu. Wiele wskazuje na to, że Phil Miller jest ostatnim jego mieszkańcem. Kiedy już znajduje się na najlepszej drodze do samobójstwa, zaczynają pojawiać się inni ocaleńcy.

Serial ma sporo obleśnych żartów, ale jednocześnie, w pierwszym sezonie potrafi bardzo mocno zaskoczyć.

5. Czeka na nas świat

Poziom hardcoru: Bieda, beznadzieja i głód wynikający z własnej głupoty

Trochę mało znana, a trochę zapomniana polska komedia.

Mama Piotrusia nagle wyjeżdża i chłopak musi poradzić sobie bez jej renty. Sęk w tym, że Piotruś nie ma pięciu lat, ale przeszło trzydzieści.

Prawdopodobnie nigdzie i nigdy nie pracował, a już na pewno nie na stałe. Jego próby zarobienia na życie prowadzą go więc do tak abstrakcyjnych sytuacji jak:

  • sprzedawanie kotletów w lombardzie z mięsem
  • ocenianie szczodrości wdów po stanie ich psów
  • Śląski Bieg Alkoholika

6. Dom (2022 – podaję datę, bo filmów o tym tytule jest kilka)

Stopień hardcoru: Dzieci w opętanym domu, kotka, która nie chce zaakceptować końca świata, zaburzenia psychiczne myszy

Trzy etiudy połączone wątkiem domu – wszystkie ze szmacianymi lalkami w rolach głównych. Ze względu na swoją dziwność film wydaje się być połączeniem „BoJacka Horsemana” z twórczością braci Coen.

Ja polecam.

7. After Life

Stopień hardcoru: Myśli samobójcze, myśli samobójcze i wredne komentarze typa z myślami samobójczymi.

Postać Ricky’ego Gervaisa jest w tym serialu wredna ponad wszelką miarę. Obraża współpracowników, znajomych i przypadkowo napotkanych ludzi.

A jednocześnie to właśnie wobec niego przez większość serialu czujemy współczucie (a przynajmniej ja czułem). Tony niedawno stracił żonę. Planował samobójstwo, ale zrezygnował, bo zorientował się, że jego pies nie potrafi otwierać puszek z żarciem.

Po pierwszej próbie samobójczej stwierdził, że jest już tak jakby martwy i żyje w „pożyczonym czasie”.

Dlatego nic nie musi, wszystko może i wybiera bycie wrednym.

8. Zupełnie nowy testament

Stopień hardcoru: Lodówki spadające z samolotu, żeby zabić ludzi

Chrześcijański bóg żyje z żoną i córką w brukselskim mieszkaniu. Jest całkowitym i skończonym złamasem.

EA – jego córka – w ramach buntu przeciw despocie włamuje się do jego komputera i publikuje daty śmierci wszystkich ludzi na Ziemi.

Od tej pory każdy wie, ile mu zostało. Trzeba powiedzieć, że ludzie reagują bardzo różnie. Jedni wydają wszystkie pieniądze na prostytutki, inni skaczą z okien dla zabawy (aż do wyznaczonej daty są nieśmiertelni).

Film powinien spodobać się amatorom kina surrealistycznego i, ze względu, na obrzydliwy charakter boga, ateistom.

9. Little miss sunshine

Stopień hardcoru: Samobójstwo, śmierć w rodzinie, kpiny z coachingu.

Dziadek, który jest hardcorem. Wujek intelektualista zaraz po próbie samobójczej. Brat, który przyjął śluby milczenia. Ojciec, który jest ekstremalnie nieudanym trenerem sukcesu.

A do tego trzymająca rodzinę w ryzach matka.

Wszyscy razem wyruszają w podróż, żeby zabrać Olive na jej wymarzony konkurs piękności dla małych dziewczynek. Ten film zaskoczy Was wielokrotnie. Zarówno czarnym humorem, jak i swoja wszechobecną dziwnością.

10. Fleabag

Poziom hardcoru: Problemy młodej dziewczyny i mroczny sekret, którego absolutnie nie mogę zdradzić

Młoda Brytyjka prowadzi w Londynie bar z motywem przewodnim świnek morskich. Ma problemy ze sobą, z nad wyraz idealną siostrą i tym, że jej przyjaciółka niedawno umarła.

To naprawdę ciężko opisać. A jednak serial miażdży.

11. On wrócił

Poziom hardcoru: Żarty z holocaustu i śmierć pieska (wiem, że dla wielu to drugie będzie o wiele trudniejsze do przełknięcia niż to pierwsze)

Tytułowy ON to Adolf Hitler. Na początku filmu führer ni stąd ni zowąd budzi się we współczesnym Berlinie.

Fabuła jest dosyć ciekawa – bo Adolf robi karierę w mediach i przez znaczną część społeczeństwa jest uznawany za komika. Jeszcze ciekawszy jest jednak sposób kręcenia. Część scen mianowicie to wkrętki z nieświadomymi ludźmi – trochę jak w „Boracie”.

„Ludzie zgromadzili się wokół mnie. Jedna kobieta powiedziała, że mnie kocha i zapytała, czy może mnie przytulić. Jedna osoba, ku mojej uldze, zaczęła mnie bić. Była też czarna kobieta, która powiedziała, że ją przerażam.”

Oliver Masucci – odtwórca głównej roli – o wkręcaniu pod Bramą Brandenburską (źródło – „The Guardian”)

12. Harold i Maud

Stopień hardcoru: Samobójstwo, udawanie trupa, pociąg seksualny do staruszek.

Harold to nastolatek zafascynowany śmiercią i jednocześnie prankster na poziomie ekspert. Swoją rodzinę często wkręca, udając samobójstwo.

Podczas jednego z pogrzebów, na które uczęszcza dla rozrywki, Harold poznaje Maud – podejrzanie żywotną i młodą duchem staruszkę.

I oczywiście, że te dwie nietypowe połówki pomarańczy, zaczynają się ze sobą spotykać.

13. Shaun of living dead

Poziom hardcoru: Zabijanie zombie, udawanie zombie, przemiana w zombie (generalnie dużo zombie)

Komedii o zombie powstało na tyle dużo, że zaczęły być określane jako nowy gatunek – zomedie (zomedy). Najsłynniejszy przykład to chyba „Zombieland”.

Ja jednak o wiele bardziej lubię „Shaun of the living dead”. Opowiada o grupie Brytyjczyków, którzy kryją się przed apokalipsą żywych trupów, jakżeby inaczej, w pubie.

A że to dzieło wyszło spod palców Nicka Frosta i Simmona Pegga, to o jakość nie musimy się martwić.

14. Nie patrz w górę

Poziom hardcoru: Nieuchronna zagłada ludzkości i refleksja, że może ludzkość zasłużyła, żeby wyginąć

Filmów o kometach, które zmierzają w kierunku Ziemi, było już bardzo dużo. Co najmniej osiem.

W większości z nich bohaterowie spieprzają przed skutkami kataklizmu („Greenland”) albo bohatersko lądują na wrogim ciele niebieskim, żeby je wysadzić („Armagedon”). W „Nie patrz w górę” dwójka astronomów musi przekonać biurokratyczny aparat USA, że 99,78% szans na zderzenie z kometą to wystarczający powód, żeby poinformować ludzkość o zbliżającej się zagładzie.

Podoba mi się też to, że integralną częścią filmu są memy tworzone na temat postaci.

15. Super

Stopień hardcoru: Przemoc, przemoc i spojrzenie Rainna Wilsona, które momentami jest bardziej przerażające niż cała ta przemoc.

Cierpiący na szeroką gamę urojeń pracownik burgerowni postanawia zostać superbohaterem. Problem polega na tym, że nooo… nie bardzo ma chłopak moce.

Dlatego oprócz kostiumu organizuje sobie klucz francuski, którym rozwala złolom łby.

Crimson Bolta gra Rainn Wilson (Dwight z serialu „The Office”).

O tym filmie nie będę się rozpisywał, bo już kiedyś go przedstawiłem w zestawieniu komedii o superbohaterach.

16. Śmierć Stalina

Poziom hardcoru: Komunistyczna paranoja i dużo spontanicznych egzekucji

Szczerze się zastanawiam, dlaczego ten film nie jest bardziej znany. Bo mi się podobał i to tak naprawdę.

A o co w nim chodzi? A o to, że Stalin sobie umiera, a jego partyjni towarzysze zaczynają bezpardonową walkę o przejęcie władzy. Wiecie, jak jest. Bohaterami tej produkcji są Chruszczow, Beria i Żukow.

Z tego co się orientuję, fabuła filmu nie ma wiele wspólnego z prawdą historyczną, ale i tak ogląda się dobrze.

17. Co robimy w ukryciu?

Stopień hardcoru: Zapraszanie ludzi na kolację, żeby ich zjeść.

Jeśli ktoś nie słyszał o tym filmie, bardzo ciężko wytłumaczyć jego koncepcję. Bo mamy tutaj kilka poziomów absurdu.

Po pierwsze, grupa wampirów żyje, nie w transylwańskim zamku, ale domu w nowozelandzkim Wellington.

Po drugie, krwiopijcy zachowują się jak dosyć typowi współlokatorzy (kłótnie o mycie garów i takie tam).

Po trzecie, ich życie filmuje ekipa dokumentalistów. Tak, w filmie pojawiają się scenki, w których wampiry mówią do kamery w formule aż nazbyt nam dobrze znanej z serialu „Szpital”.

Wiem, że brzmi dziwnie. Ale jednocześnie jest to jeden z najzabawniejszych filmów, jakie w życiu widziałem.

Jedna z typowych, wampirzych kłótni o domowe obowiązki.

18. Post Mortem: W Skarnes nie umiera nikt

Stopień hardcoru: Wampiry, sceny z prosektorium, morderstwo nieumarłego w rodzinie.

Przedsiębiorstwo pogrzebowe Hallangen ma problem. W ich miasteczku mało ludzi umiera, przez co dochody szorują po dnie.

I tutaj pojawia się szczęście w nieszczęściu. Live – córka głowy rodu – umiera, a następnie zmartwychwstaje jako coś w rodzaju wampira. Naturalną koleją rzeczy, zwłok w okolicy zaczyna zauważalnie przybywać.

19. Wrota do piekieł

Stopień hardcoru: Strach, dużo obrzydliwości, tańczące demony.

Pewnie część z Was się teraz zacznie zastanawiać, co tutaj właściwie robi ten film. Przecież to horror…

Tak. Przez większość czasu „Drag me to hell” jest typowym „przerażaczem”. Niemal wszystkie sceny walki z demonami (i Cyganką) są już jednak formą obrzydliwego slapstiku. Próby gryzienia bez sztucznej szczęki, wyskakujące oczy, kowadła spadające na głowę, potykanie się o trupa w jego własnym grobie [SPOILER ALERT!]

Tego wszystkiego w całym filmie jest już na tyle dużo, że można go spokojnie określić jako czarną komedię albo komedio-horror. Zwał jak zwał.

Szanowna pani Lamia momentami potrafi być naprawdę przerażająca.

20. Fight Club

Przepraszam, ale nie zniżę się do poziomu używania polskiego tytułu.

Skoro tę kwestię już mamy za sobą, to ustalmy jeszcze, że jestem zryty i naprawdę uważam „Fight Club” za komedię.

Nietypową i mroczną, ale wiecie jak jest – właśnie takie zbieram na tej liście. Ja oglądając, śmieję się zawsze, kiedy Jack turystycznie odwiedza kolejne spotkania terapeutyczne i zawsze kiedy Marla mówi, że „od podstawówki jej tak nikt nie wy**chał.”

Swoją drogą instrukcje podrzucane do samolotów też bawią mnie za każdym razem.

21. W Lesie Dziś Nie Zaśnie Nikt

Stopień hardcoru: Brutalne morderstwa, kanibalizm, mutanty z Podlasia.

Już druga pozycja na tej liście, którą wiele źródeł wymienia po prostu jako horror.

Nie akceptuję tej klasyfikacje. Straszenie jest dla tego filmu kluczowe. Jednocześnie jednak większość postaci jest diabelnie przerysowana. Kolonijni wychowawcy są albo nadmiernie nudni albo nadmiernie pozytywni. Nerd jest tak nerdowski, że mogliby go wyrzucić z konwerncji Star Treka za zbyt dużą ilość ciekawostek na minutę.

A poza tym wiecie… Ten film film to de facto przerzucenie tropów znanych z amerykańskich slasherów w realia Polski B. To już jest bardzo wyraźny zabieg komediowy.

Jakby co, to dwójkę też polecam. Jeden z lepszych plottwistów, jakie widziałem.

22. Jeźdźcy sprawiedliwości

Stopień hardcoru: Przemoc, problemy psychiczne WSZYSTKICH głównych bohaterów i przykład cholernie złego rodzicielstwa

Jest to film o zemście, ale nietypowej. Żona Markusa (Madds Mikkelsen) ginie w wypadku metra. Grupa nerdów w oparciu o analizę danych statystycznych twierdzi, że to nie był żaden wypadek i że kobieta tak naprawdę umarła podczas porachunków gangów.

A że Markus jest zawodowym komandosem, to wymierza sprawiedliwość i to tak po maddsowemu. Skręcanie karków bez zapowiedzi i inne tego typu atrakcje.

23. Złe Dni

Stopień hardcoru: Ilość krwi na poziomie biblijnym. Przemoc seksualna i najbardziej chory happy end ever.

Reżyser filmowy ma idealny plan na weekend z żoną. Planuje ją zamordować, a zwłoki wrzucić do jeziora.

Sytuacja robi się bardziej skomplikowana, kiedy okazuje się, że żona też chciała go zabić.

A później fabuła robi się jeszcze bardziej zawiła.

24. Bękarty Wojny

Stopień hardcoru: Tarantino.

W sumie większość filmów Quentina Tarantino kwalifikuje się jako czarne komedie. Reżyser w swoich produkcjach wyciąga humor z rozbojów, niewolnictwa i słynnych morderstw.

Na listę wrzucę jednak „Bękarty Wojny”. Mamy tutaj Żydów siejących postrach, nazistowskiego Scherlocka Holmesa i oczywiście włoski akcent Brada Pitta.

„Błondziornoł.”

Będę twardo twierdził, że porucznik Aldo Rain to jedna z najlepszych ról Brada Pitta.

25. JoJo Rabbit

Stopień hardcoru: Holocaust, egzekucje, dzieci ukrywające się w ścianie.

Oglądałem ten film dwa razy. Pierwszy – w kinie. Pamiętam, że cała widownia się zaśmiewała. I to tak organicznie. Do rozpuku.

Po dwóch latach obejrzałem go jeszcze raz z rodzicami. Bardzo im się podobał, ale mama przez cały seans dopytywała się, dlaczego twierdzę, że to jest komedia.

Ta scena miażdż, bawi i ryje beret jednocześnie.

P.S. Jeśli chcecie poczytać więcej na temat reżysera filmu, to zapraszam poniżej. Już kiedyś machnąłem o nim cały tekst.

26. Życie jest piękne

Stopień hardcoru: Slapstick w obozie zagłady.

Większość filmu rozgrywa się w obozie koncentracyjnym. Ojciec ukrywa tutaj swojego synka przed nazistami i wmawia mu, że cała sytuacja to taka pokrętna zabawa. Próbuje też rozbawić małego za pomocą wygłupów.

Czy film jest wiarygodny? Za cholerę. To nie mogłoby mieć miejsca. Ale jednocześnie film momentami naprawdę mrozi krew w żyłach.

A JEŚLI MACIE OCHOTĘ POCZYTAĆ O MNIEJ MROCZNYCH FILMACH, TO ZAPRASZAM PONIŻEJ.

Leave a Reply