Ścinki z dawno porzuconego bloga

Raczej o tym nie mówię, nie piszę i nawet rzadko wspominam w myślach, ale oprócz tego bloga założyłem jeszcze kilka innych. Ze dwa lub trzy nawet przez jakiś czas rzetelnie prowadziłem. Najdłużej chyba bloga, który miał za cel jedynie trening pisania. Znalazły się tam zawrotne ilości chłamu, krótkich historyjek i bezsensownych zlepków zdań napisanych na wylosowane słowo. Nie będę się więc chwalił tym blogiem w całości, natomiast jeden post w dalszym ciągu na tyle lubię, że jestem skłonny go opublikować tutaj.

Pisałem kiedyś, że lubię filmy uroczo popieprzone. Zaliczam do nich wszystkie produkcje opowiadające dziwne historie nietypowych indywiduów i epatujące surrealistycznym, nienachalnym humorem. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo: „Śniadanie na Plutonie,” „Wszystkie odloty Cheyenna,” „Chłopak do towarzystwa,” „Forest Gump.” Od dzisiaj w pewnym sensie będzie o jeden więcej. Wymyślę sobie własną fabułę nowego filmu uroczo popieprzonego.

 
Pierwsze ujęcie to obraz ogromnej rezydencji. Kamera oddala się, ukazując rozłożyste skrzydła budynku, a także bardzo duży ogród oraz puste cokoły po rzeźbach. Następne ujęcie przenosi nas do środka. Widzimy pustą salę balową. Czytaj dalej „Ścinki z dawno porzuconego bloga”

Różne baśnie

midgarsormPamiętam jeden jesienny wieczór tuż przed świętem trupa. Siedzę na chropowatej materii mojego półkotapczanu, mam siedem lat, a obok siedzi starsza siostra i czyta mi „Dziadów część trzecią”. Otwieram usta ze zdziwienia zmieszanego ze strachem, wsłuchuję się w głos nastolatki serwujący mi klasyczną opowieść o duchach. Mniej więcej rok później, już sam pochłonąłem dwa olbrzymie i ciężkie jak księgi czarnej magii tomy baśni Andersena. Czytaj dalej „Różne baśnie”

O czym rozmawiają mało znani kabareciarze w garderobie?

Przychodzimy. Spotykamy się w różnych miejscach, w garderobach dzielonych na „n” części – pomiędzy kilkunastu członków paru różnych kabaretów, albo przy barach w lokalach, które nawet nie mają garderób, bo też po co im, skoro te bary, puby powstawały po to, żeby lać ludziom piwo, a pomysł organizowania imprez artystycznych pojawił się dużo później.

Rzucamy kurtki na wspólny stos, zgodnie odwracamy wzrok, kiedy akurat przebierają się dziewczyny i cieszymy, że mamy garderobę z tymi, których w miarę lubimy, a nie tymi, których nie lubimy prawie wcale. Ktoś od czasu do czasu zażartuje z garderób w w amerykańskich filmach – indywidualnych pokoików z lustrem idiotycznie otoczonym żarówkami.

Czytaj dalej „O czym rozmawiają mało znani kabareciarze w garderobie?”

Odzew na opinię cara kabaretu W. Sikory wyrażoną o ateistach

Sławny w pewnych kręgach guru i mistyk kabaretu Władek Sikora ostatnio napisał całkiem inteligentny tekst, dający ateistom parę prztyczków w nos. Niektóre prztyczki są moim zdaniem celne i to bardzo, inne niestety trafiają zamiast w nos w policzek, albo w ogóle poza twarz. Wpis zaczyna się tak:

„Dla przekory przyczepię się trochę bardziej walczących ateistów. Politowanie budzi nieskładna argumentacja, przekonanie o jedynej racji w walce światopoglądowej.”

Również dla przekory odpowiem. Skupię się oczywiście na tych prztyczkach, którymi Sikor moim zdaniem mocno chybił. Czytaj dalej „Odzew na opinię cara kabaretu W. Sikory wyrażoną o ateistach”

Siedem kreatywnych sposobów na uniknięcie puszkowych grzechotników

wośpRóżnie ich nazywają – puszkarze, grzechotniki, anioły od drobnych, czerwone serca, wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszyscy wiedzą, że robią dużo dobrego, bo gdyby nie ich namolne poświęcenie, gdyby nie to, że w ten zimowy dzień łupią przechodniów, aż do ostatniego zapyziałego grosza, WOŚP nie byłby w stanie swoim jąkającym się głosem zebrać kwot zbliżonych do budżetów małych państw. Wszyscy wiemy też, że grzechotniki, te anioły pobrzękujące tekturową puszką, te miniony Jerzego Owsiaka, stają się upierdliwym wrzodem na dupie w momencie, w którym już spełniliśmy swój wyimaginowany obowiązek, już wrzuciliśmy swoje dziesięć złotych, a oni dalej na nas walą hurmą, zaganiają w kozi róg i pobrzękują. Zwyczajnemu, żebrakowi jeszcze wypada powiedzieć „spierdalaj”, a im nie do końca. Czytaj dalej „Siedem kreatywnych sposobów na uniknięcie puszkowych grzechotników”

Felieton

 

Pewnie niezbyt trudno w to uwierzyć – nie tak dawno temu próbowałem pisać felietony, z cichą nadzieją, że ktoś, gdzieś, kiedyś mi je wyda. Ten poniżej napisałem zaledwie parę miesięcy temu i nie do końca rozumiem, dlaczego spłodziłem taki nadęty i napuszony tekst. Bo to, co teraz robię czyli pisanie bloga to chyba też felietonistyka, tylko taka luźniejsza.

Pamiętam, że kiedy byłem mały, oglądałem film przygodowy o chłopcu, który ucieka z domu i zaprzyjaźnia się z włóczęgą. Niestety moja dziesięcioletnia pamięć bardziej skupiała się na krajobrazach, scenach spania w stogach siana i wyimaginowanym smaku konsumowanego przez bohaterów chleba  z kradzionym boczkiem, niż na takich szczegółach jak tytuł filmu czy kraj, w którym dzieje się jego akcja. Mam jednak wszelkie powody, żeby przypuszczać, że film ten nazywał się „Rasmus i włóczęga.” (Na podstawie Astrid Lindgren.) Czytaj dalej „Felieton”
Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową